Pobyt w Wilnie i uzdrowienie
W ostatnim dniu kuracji, po raz pierwszy od trzech lat, Mania samodzielnie stanęła na nogach i zrobiła kilka kroków. Ośmielona sukcesem przeszła dłuższy dystans, i jeszcze dłuższy. I zaczęła biec. Była głęboko przekonana, że „Panna święta, co Jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci Bramie” do zdrowia ją powróciła cudem.









