Rodzina Martin_1
Spiżowy głos dzwonu przerwał krystaliczną ciszę. Anioł Pański. Ludwik oderwał wzrok od skał roziskrzonych tęczą barw i skierował spojrzenie na niebo. Zdawało mu się, że jeszcze nigdy nie był tak blisko Boga, którego szukał, jak teraz. I znowu cisza przerywana od czasu do czasu przyniesionym przez powiew wiatru łoskotem wodospadu. Ręce Ludwika spoczęły na sznurze od dzwonka przy bramie.










