Maria z bijącym sercem udała się na ulicę Zamkową do Kurii Metropolitalnej Wileńskiej. Tam w korytarzu, przed gabinetem arcybiskupa, tłoczyło się już około trzydziestu interesantów. Taka sytuacja powtarzała się prawie codziennie, o ile tylko arcybiskup przebywał w Wilnie. Powiadano, że dla tych, którzy chcieliby zobaczyć się z Jego Ekscelencją bez stania w kolejce w kurii, była dodatkowa możliwość, a mianowicie nawiedzenie katedry o szóstej rano, kiedy to arcybiskup zasiadał w konfesjonale i czekał na petentów.