Św. Teresa od Dzieciątka Jezus jest dla wielu osób nie tylko przewodniczką na drodze duchowego dziecięctwa, ale również nauczycielką modlitwy. Liczne pokolenia inspirując się nauką św. Teresy z Lisieux zawartą w Dziejach duszy oraz Korespondencji doświadczyło pokoju serca i umocnienia. Warto zauważyć, że Katechizm Kościoła Katolickiego zawiera definicję modlitwy sformułowaną przez najmłodszego Doktora Kościoła. Św. Teresa napisała:
Modlitwa jest dla mnie wyniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i radości, na koniec, jest to coś wielkiego, nadprzyrodzonego, co rozszerza mą duszę i jednoczy mnie z Jezusem.
Św. Teresa uczy nas modlitwy wyciszenia i trwania w Bożej obecności. Jej modlitwa jest szczera, prosta i spontaniczna. Jest modlitwą dziecka, które bezgranicznie ufa swojemu Ojcu. Modlitwą uwielbienia i dziękczynienia za dary, jakimi w swojej wielkiej hojności obdarza nas Bóg.
Jak kształtowała się modlitwa w życiu św. Teresy? Życie duchowe św. Teresy, a więc również modlitwa, nabierało swoistego kształtu w domu rodzinnym. Św. Teresa wzorowała się na modlitwie swoich rodziców i starszych sióstr. Wielokrotnie widziała Ludwika i Zelię, jak modlili się w domu i kościele. Często obserwowała ojca, jak adoruje Najświętszy Sakrament. Modliła się ze swoimi siostrami.
Od wczesnych lat dziecięcych św. Teresa nosiła w sobie pragnienie Boga i trwania w Jego obecności. Jako mała dziewczynka chowała się za zasłonką w domu i rozmyślała o Bogu. Kiedy chodziła z tatą nad rzekę łowić ryby, piękno przyrody przynaglało ją do kontemplacji Boga. Zarzucała wędkę, siadała na łące i trwała w modlitewnym uniesieniu.
Kiedy św. Teresa wstąpiła do zakonu jej mentorami na drodze rozwoju modlitwy byli święci mistycy Karmelu: Teresa z Avila i Jan od Krzyża. Poznawała ich pisma i starała się praktykować modlitwę kontemplacji. Szybko odkryła, że święci Karmelu są orłami szybującymi wysoko ponad horyzontem. Doświadczając duchowego ubóstwa i maleńkości swoją niedoskonałą duszę porównała do małego ptaszka. Ptaszka, który nie może wzbić się wysoko, ale nieustannie z ziemi wpatruje się w Boskie Słońce, jakim jest Jezus Chrystus. Nie zniechęcała się. Trwała w promieniach Ukochanego Słońca, które przemieniały jej serce.
Nie jestem orłem, mam jednak orle oczy i serce, bo pomimo mej bezmiernej maleńkości mam śmiałość wpatrywać się w Boskie Słońce, Słońce Miłości.
Św. Teresa zachęcała nowicjuszki, by podczas modlitwy zbudowały w sercu małe tabernakulum. Uczyła, by nie ograniczać zjednoczenia z Bogiem tylko do rzeczywistości trwania na modlitwie w kaplicy lub kościele, ale by być blisko Boga przez cały czas zachowując wrażliwość na Jego obecność w ludzkim sercu.
Zbudujmy w naszych sercach małe tabernakulum, w którym Jezus mógłby się schronić, a wówczas będzie pocieszony i zapomni o tym, o czym my nie powinniśmy zapomnieć: o niewdzięczności dusz, które Go zaniedbują i nie troszczą się o Niego w tabernakulum.
Rozwój modlitwy u św. Teresy szczególnie zauważamy w czasie jej choroby. Św. Teresa świadomie jednoczy się z Jezusem cierpiącym na krzyżu. Trwa w Jego obecności i ofiarowuje Mu nie tylko swoje cierpienie, ale przede wszystkim swoją miłość. Kiedy jedna z sióstr zauważyła, jak św. Teresa wycieńczona dolegliwościami w milczeniu wpatruje się w krucyfiks, zapytała jej, co mówi Jezusowi? Odpowiedziała: „Nic… Kocham Go!”
Św. Teresa zaprasza każdego z nas do ufnej i szczerej modlitwy. Uczy nas, jak trwać w postawie dziecka. Naśladujmy się św. Teresę i uczmy się od niej, jak być blisko Jezusa w każdej chwili naszego życia. Jezus jest hojny i pragnie obdarzać nas łaskami oraz towarzyszyć nam w naszych codziennych zmaganiach. Pragnie zjednoczyć się z nami na modlitwie.
s. Bogumiła Ptasińska CST














