Zagraj w Janusz casino PL i sprawdź lokalne kasyno online.
  • Flaga Ukrainy

„Liczę na to, że nie będę bezczynna w niebie.
Pragnieniem moim jest pracować dalej dla Kościoła i dla dusz, o to proszę Boga, i jestem pewna, ze mnie wysłucha”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Spotkanie z Bogiem na górze Oliwnej

4 Niedziela Wielkiego Postu — Poddanie woli (komu ufam?)

Czytaj z wiarą i sercem: Łk 22,39–46

W poprzednim tygodniu zatrzymaliśmy się na górze Tabor. Byliśmy niejako razem z uczniami, wpatrując się w światło przemienionego Jezusa. Było to doświadczenie bliskości Boga, które miało ich umocnić na dalszą drogę. Również my, idąc przez życiowe burze, potrzebujemy takiego umocnienia i Bożego światła w naszej pielgrzymce wiary.

Dziś Ewangelia prowadzi nas na inną górę — na Górę Oliwną, do ogrodu Getsemani. Jesteśmy coraz bliżej wydarzeń paschalnych. Jeśli Tabor odsłania światło chwały, Getsemani ukazuje noc zmagania. Jest to noc walki z własną słabością i bezsilnością, z trudnymi myślami i pytaniami, na które nie zawsze znajdujemy odpowiedź. Ostatecznie jednak jest to droga słuchania i zawierzenia.

Jezus modli się tam słowami:

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode mnie ten kielich. Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”.

Ta modlitwa Jezusa ukazuje coś bardzo ważnego: posłuszeństwo Bogu nie oznacza braku lęku ani wewnętrznych zmagań. Nawet Jezus doświadczał napięcia serca i trudności decyzji.

Wiara nie polega na tym, że wszystko rozumiemy i niczego się nie boimy. Wiara polega na tym, że pomimo lęku potrafimy zaufać Bogu. Lęk nie znika od razu, ale stopniowo ustępuje miejsca zawierzeniu i poddaniu się woli Boga.

Droga z Taboru prowadzi właśnie tutaj — do modlitwy, w której człowiek oddaje Bogu swoją wolę.

 

Poniedziałek 4 Tygodnia WP — Czuwanie zamiast duchowego snu

Czytaj z wiarą i sercem: Łk 22,45–46

Podczas gdy Jezus modli się w ogrodzie, uczniowie zasypiają. Nie są do końca świadomi tego, w czym uczestniczą ani do jak wielkich tajemnic zostają dopuszczeni. Zmęczenie, smutek i bezradność sprawiają, że nie potrafią czuwać.

To bardzo ludzka reakcja. Człowiek często ucieka od trudnych chwil i doświadczeń w duchową obojętność. Zamiast zmierzyć się z napięciem serca i wewnętrzną konfrontacją, wybiera sen, rozproszenie lub zajęcie się czymś innym.

Dlatego Jezus kieruje do uczniów ważne wezwanie, które pozostaje aktualne także dla nas:

„Czuwajcie i módlcie się”.

Czuwanie nie polega jedynie na braku snu. Jest decyzją serca, które chce być obecne przy Bogu — także wtedy, gdy modlitwa staje się trudna. Czuwanie w świadomości własnej bezradności może stać się pokorną modlitwą, która otwiera serce na Boga.

Wielki Post przypomina nam, że prawdziwa bliskość z Bogiem rodzi się z prostej decyzji: chcę być przy Tobie nawet wtedy, gdy nie odczuwam żadnej duchowej pociechy. Chcę być przy Tobie ze względu na Ciebie.

 

Środa 4 Tygodnia WP — Samotność i zmaganie w modlitwie

Czytaj z wiarą i sercem: Łk 22,41–44

Jezus oddala się od uczniów i modli się w samotności. Pragnie być sam na sam ze swoim Ojcem. Ewangelia ukazuje Go w chwili głębokiego zmagania — całkowicie zatopionego w modlitwie i w pełnym oddaniu Bogu.

Samotność modlitwy bywa trudna, szczególnie wtedy, gdy słabną siły, a wszystko wokół podpowiada, że to zmarnowany czas. W ciszy serca człowiek spotyka się z własną prawdą. Pojawiają się pytania, lęki i wątpliwości, które nieraz stają się największymi rozproszeniami na modlitwie.

A jednak właśnie w tej ciszy rodzi się prawda o nas samych. Modlitwa staje się przestrzenią, w której człowiek staje przed Bogiem takim, jakim naprawdę jest — bez maski i udawania.

Getsemani uczy nas, że modlitwa nie zawsze przynosi natychmiastowy pokój. Nie zawsze jest doświadczeniem pocieszenia. Czasem prowadzi przez wewnętrzne napięcie i walkę. Jednak to właśnie tam dojrzewa prawdziwe zaufanie.

 

Piątek 4 Tygodnia WP — Zawierzenie mimo lęku

Czytaj z wiarą i sercem: Łk 22,42

W centrum modlitwy Jezusa znajduje się jedno zdanie:

„Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”.

To jedna z najtrudniejszych modlitw człowieka. Oznacza zgodę na drogę, której do końca nie rozumiemy. Przypomina moment, w którym człowiek jakby rzuca się w przepaść, nie mając żadnego zabezpieczenia poza zaufaniem Bogu.

Pozostaje tylko jeden kierunek: ufam Bożej mądrości i pozwalam Mu prowadzić moje życie.

A jednak jest to również modlitwa najbardziej wyzwalająca. Człowiek przestaje kurczowo trzymać się własnych planów i zaczyna odkrywać, że Bóg potrafi poprowadzić jego życie dalej i głębiej, niż byłby w stanie uczynić to sam.

Droga Wielkiego Postu prowadzi nas właśnie do takiej postawy serca. Od światła Taboru do ciszy Getsemani uczymy się jednego: prawdziwa wiara polega na zaufaniu.

W życiu każdego z nas pojawiają się chwile Taboru — momenty światła, pokoju i pewności. Ale przychodzą również chwile Getsemani — doświadczenia ciemności, lęku i niezrozumienia.

Dobre owoce poznaje się jednak po trudnym procesie obumierania ziarna. Tak samo dojrzewanie wiary dokonuje się często poprzez doświadczenia, które wymagają od nas cierpliwości, pokory i zaufania.

Getsemani przypomina nam, że największe zwycięstwa Boga rodzą się w ciszy serca, w chwilach, których nikt nie widzi. To właśnie tam, w ukrytej modlitwie i w decyzji zawierzenia, zaczyna się prawdziwa przemiana człowieka.

Może właśnie teraz w twoim życiu jest jakieś małe lub wielkie Getsemani — sytuacja, której nie rozumiesz, trudna decyzja, doświadczenie bezradności lub lęku. Nie uciekaj od tej chwili. Stań przed Bogiem tak jak Jezus: szczerze, z całym swoim sercem.

I spróbuj powoli wypowiedzieć tę modlitwę:

„Ojcze… nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”.

opr. s. Dawida Prusińska CST

Podziel się: