• Flaga Ukrainy

„Liczę na to, że nie będę bezczynna w niebie.
Pragnieniem moim jest pracować dalej dla Kościoła i dla dusz, o to proszę Boga, i jestem pewna, ze mnie wysłucha”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Wyjdźmy na ulice

Z szacunkiem podchodzę do inicjatyw podejmowanych przez ludzi świeckich i duchownych w obronie dobrego imienia św. Jana Pawła II. Wśród nich trzeba zauważyć głos Ojca Świętego Franciszka, prymasa Czech abp. Jana Graubnera i wicepremiera Węgier Zsolta Semjéna. Polskich organizacji, grup społecznych i uznanych autorytetów, które wydają oświadczenia i uchwały w tej sprawie, nie sposób wyliczyć.

Można się spodziewać, że z największym odzewem spotkają się spontanicznie organizowane w Warszawie i w innych miastach marsze poparcia dla Jana Pawła II w osiemnastą rocznicę jego śmierci 2 kwietnia. Nie może na nich zabraknąć nikogo, komu bliskie są wiara, patriotyzm i przyzwoitość. Inicjatywy takie nie są drogą do odkrywania prawdy, bo tej nie ustala się na ulicznych manifestacjach ani w parlamentarnych głosowaniach. Niosą jednak potężny ładunek emocjonalny i moralny. Wyrażają niezgodę na postponowanie człowieka, który złotymi zgłoskami zapisał się nie tylko w dziejach Kościoła i wielu z nas, ale także w dziejach Polski i świata. Człowieka, którego świętość Kościół rozpoznał i uroczyście potwierdził.

Publiczny sprzeciw jest konieczny nie tyle nawet wobec zarzutów stawianych św. Janowi Pawłowi II na podstawie donosów tajnych współpracowników SB, ile w obliczu idących w ślad za nimi oszczerstw, powielanych bez skrupułów przez największe media. Ze zgrozą przeczytałem na portalu wp.pl rozmowę Michała Wróblewskiego z politykiem znanym głównie ze swojej odmienności seksualnej. Wywiad, w którym dziennikarz nie kontruje żadnej z bzdur wypowiadanych przez interlokutora, jest typowym odwracaniem wektorów i wykradaniem pojęć. To wszystko na portalu, który ma większy zasięg niż wszystkie razem wzięte stacje telewizyjne w Polsce. Tego nie można lekceważyć.

Dla przykładu: to św. Jan Paweł II był autorem rozróżnienia między cywilizacją życia i cywilizacją śmierci. Wprowadził je po raz pierwszy równo przed 30 laty w „Liście do rodzin”, a doprecyzował w encyklice „Evangelium vitae” (1995). Do składowych cywilizacji (kultury) życia zaliczył troskę o małżeństwo i rodzinę, o każde ludzkie życie od poczęcia do naturalnej śmierci, opiekę nad najsłabszymi, dziećmi, starcami i niepełnosprawnymi. Jako przejawy cywilizacji śmierci wyliczył antykoncepcję, aborcję, in vitro, eutanazję i związki homoseksualne. Wiem, jak bardzo drażniło to lewicę.

O czym przekonuje nas tymczasem rozmówca red. Wróblewskiego? Że to Jan Paweł II na Zachodzie „jest kojarzony z dogmatem cywilizacji śmierci”, ponieważ sprzeciwiał się… antykoncepcji, aborcji i związkom jednopłciowym! Znajdziemy też nie mniej rewolucyjne stwierdzenia, jakoby „Kościół katolicki stał się jedyną instytucją na świecie, która stworzyła mechanizm ukrywania przestępców zbrodni pedofilii”. Czyżby ów polityk nie wiedział, że w odróżnieniu od bliskich mu środowisk europejskiej lewicy, które do dzisiaj np. w Holandii nie rezygnują z wysiłków na rzecz legalizacji pedofilii, Kościół od co najmniej ćwierćwiecza jest jedynym środowiskiem oczyszczającym się i oczyszczanym z tego rodzaju przestępstw?

Na koniec bomba: pytany o zakaz spowiedzi dzieci, ów notabene europoseł odpowiada: „(…) na Zachodzie takie rozwiązanie jest standardem”. Dziennikarz nie dopytuje, gdzie, chociaż europoseł odwraca już nawet strony świata na wspak! Bo zakaz praktyk religijnych dla osób niepełnoletnich rzeczywiście obowiązuje, tyle że w Chińskiej Republice Ludowej. Ale czy to Zachód?

Nie wiem, czy kompetentna instytucja kościelna wystąpi o sprostowanie tych bzdur i oszczerstw, zanim staną się normą i obowiązującą „prawdą”. Daliśmy sobie wykraść przez gejów biblijną tęczę i papieskie wołanie „Nie lękajcie się!”. Trzeba kiedyś powiedzieć: „non possumus”, żeby się nie okazało, że to działacze LGBT obalili komunizm i to oni są stróżami seksualnej moralności. Dlatego wyjdźmy solidarnie na ulice 2 kwietnia. Nie po to, żeby zakrzyczeć prawdę albo się na nią zamykać. Bo Kościół potrzebuje prawdy, jakakolwiek by ona była. Niech jej szukają pracownicy IPN, członkowie Państwowej Komisji ds. Pedofilii, prokuratorzy i historycy. Niech się wreszcie wypowiedzą świadkowie!

Inicjatywy w obronie św. Jana Pawła II nie mogą być jednak zawłaszczane przez jakąkolwiek partię. Nie ma zgody na traktowanie Kościoła jak płotu wokół wiejskiej remizy, z którego co sobota po zabawie krewcy młodzieńcy odrywali sobie sztachety, żeby się nimi nawzajem okładać w bójce z gośćmi z sąsiedniej wsi. Niezależnie od wyniku bójki zawsze poszkodowany był płot, aż w końcu przestawał istnieć.

ks. Henryk Zieliński
Redaktor naczelny tygodnika “Idziemy”

Podziel się: