Tak pięknie się złożyło, że temat tegorocznych rekolekcji zakonnych, przeżywanych przez Siostry Terezjanki pod kierunkiem biblisty ks. prof. Zbigniewa Skuzy, został ujęty w słowach: „Z Jezusem w drodze do Jerozolimy”. Trzeba więc było szybko dołączyć do grona uczniów wychodzących z Cezarei Filipowej z Jezusem (Mk 8,27) w kierunku Jerozolimy (Mk 10,52).
Był to czas wiosenny — wszędzie zielono, kwitnące kwiaty, piękno natury mogące łatwo rozpraszać uwagę. Jednak Jezus, który spotyka po drodze i naucza tłumy, nie pozwala zatrzymać się jedynie na tym, co zewnętrzne. To On skupia uwagę, motywuje, karmi, uzdrawia, uczy modlitwy, a czasem zwyczajnie stawia do pionu i mówi: „Idź za Mną”.
Szczególnie poruszające były chwile, gdy nauczał jedynie Dwunastu. W drodze bowiem bywa różnie — pojawiają się niedogodności i braki: brak jedzenia, odpowiedniej pogody, wygodnych butów, właściwego odpoczynku, dobrego towarzystwa, zauważenia czy docenienia. W grupie mogą pojawić się także zazdrość, podejrzliwość, niecierpliwość, egoizm, schematyczność czy myślenie zbyt ludzkie.
Jezus widzi wszystko. Dostrzega podany kubek wody, otarty pot z czoła utrudzonego człowieka, słowo otuchy skierowane do zmęczonego. Ale zauważa także małe i większe spory, milczenie wynikające z różnicy zdań, zazdrości czy nieuprzejmości, obmowę, gniew i lenistwo. Nie odkłada tych spraw na później, nie zakłada, że same się rozwiążą. Zatrzymuje się i naucza, bo pragnie uczniów według swojego Serca — świadomych obranego celu. Mówi im jasno: „Idziemy do Jerozolimy. Tam zostanę wzgardzony, osądzony i skazany na krzyż oraz mękę. Poniosę śmierć, ale trzeciego dnia zmartwychwstanę”. Uczniowie nie rozumieją tych słów. Protestują, zaprzeczają, patrzą po ludzku. Jezus jednak cierpliwie tłumaczy — niemal aż do bólu.
Droga Jezusa do Jerozolimy znajduje swoje odbicie również w życiu każdego człowieka. Jak często ludzkie myślenie bierze górę, jak często pierwszym odruchem staje się szukanie rozwiązań według własnych pomysłów i propozycji świata, a dopiero później przychodzenie po światło do Jezusa — Tego, który daje pokój i prawdę.
Piękno tej drogi polega na tym, że wyznacza ona granicę i jasno określa cel. Dlatego nie sposób uniknąć pytań, które należą do każdego wędrującego:
dokąd idę,
z Kim idę,
dlaczego idę,
co niosę,
czego się boję,
co mnie cieszy,
co widzę,
o czym rozmawiam,
jak odpoczywam,
komu pomagam,
jak znoszę samotność,
kogo wspieram.
W drodze ważne jest, by trzymać się raz obranego celu. Jeśli człowiek zbłądzi — powinien zawrócić. Jezus przypomina: ta droga prowadzi przez mękę i krzyż do zmartwychwstania. Innej drogi nie ma.
s. Agnieszka Jaworska CST











