• Flaga Ukrainy

„Liczę na to, że nie będę bezczynna w niebie.
Pragnieniem moim jest pracować dalej dla Kościoła i dla dusz, o to proszę Boga, i jestem pewna, ze mnie wysłucha”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Mistrzyni zaangażowanej wiary

Wiara nie może pozostać tylko na poziomie osobistych przekonań, lecz winna stać się całościowym oddaniem się Bogu. Winna przejawić się w formie osobistego  zaangażowania, przylgnięcia do poznanej prawdy i przyzwolenia, by nas pociągała ku nieskończonym horyzontom ukazywanym przez mądrość Bożą. Św. Jakub przestrzega: ,,Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą” (Jk 2, 19). Teresa z Lisieux jest mistrzem wiary zaangażowanej – tej, którą nazywamy zawierzeniem. Według św. Tomasza z Akwinu wiara jest aktem rozumu przekonanego o prawdzie Bożej z nakazu woli, poruszonej łaską przez Boga. Jest ona zatem wspólnym aktem i człowieka, i Boga. Nie jest jakimś ,,uczuciem”, „odczuciem”, czy ,,przeżyciem” bardziej lub mniej intensywnym (często tak się ją właśnie pojmuje, przez co ludzie zbyt łatwo usprawiedliwiają się, mówiąc: ,,straciłem wiarę”…). Wiara to owoc działania ludzkiego rozumu i wolnej woli. Dlatego zawsze trzeba prosić Boga jak Apostołowie: ,,Panie przymnóż nam wiary” (Łk 17,5), lub jak ojciec dziecka dotkniętego epilepsją: ,,Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” (Mk 9,24).

,,Wierzyć Bogu oznacza wiedzieć, że mamy do czynienia nie tylko z tym światem. To widzieć i wiedzieć, że życie ma sens” (Ludwig  Wittgenstein). Teresa wierzy Bogu; wie, że On nie może jej zwieść. Wierzy, że prowadzi ją nieustannie do lepszego życia. Tęskni za Nim…

Wierzyłam, czułam, że Niebo istnieje i że to Niebo jest pełne dusz, którym jestem droga, które patrzą na mnie jak na własne dziecko. To wrażenie mnie nie opuszcza…

Rkp B 2v˚

Teresa wierzy nie tylko Bogu, który jest gdzieś daleko, w niebiosach; wierzy, że On działa także tutaj, na ziemi! Że Jezus nieustannie na nią patrzy, w każdej chwili prowadzi ją. Że wybrał ją dla siebie, jak niegdyś uczniów. Kroczy przez życie jak Piotr po wzburzonym morzu, ze wzrokiem utkwionym w swego Mistrza. Nie wie, co ją spotka w następnej sekundzie; najważniejsze, że jej Oblubieniec idzie obok niej. Wspominając lata dziecięce, pisze:

Niekiedy czułam się samotnie, bardzo samotnie, podobnie jak w szkolnych czasach; kiedy spacerowałam po wielkim dziedzińcu cała smutna i chora; powtarzałam sobie wtedy te słowa, które niezawodnie przywracały mi pokój i siłę: ,,Życie to Twój statek, a nie dom!..” I choć byłam jeszcze dzieckiem, te słowa dodawały mi odwagi. Również i teraz, pomimo upływu lat, choć zwykle w tym wieku zacierają się przeżycia dziecięcej pobożności, obraz statku wciąż mnie zachwyca i pomaga mi znosić wygnanie.

Rkp A 41r˚

Nieco dalej opowiada o niespodziance, jaką zgotowała jej Celina po powrocie z Pasterki:

W pokoju u siebie znalazłam uroczą misę, a w niej mały statek, na którym spał mały Jezus, z małą piłką w pobliżu. Na białym żaglu Celina wypisała: ,,Śpię, lecz serce me czuwa”, a na burcie tylko to jedno: ,,Zawierzenie!”

Rkp  A 67v˚

Obraz statku towarzyszy Teresie przez cale życie. Każdego dnia posuwa się do przodu, podążając za latarnią zawierzenia. Pod koniec życia pisze:

Teraz tylko zawierzenie jest moim przewodnikiem, nie mam innego kompasu. Już o nic nie potrafię się modlić tak żarliwie, jak tylko o to by spełniła się we mnie wola Boża.

Rkp A 83r˚

Teresa nie zawsze ,,czuje” przy sobie Jezusa – nie jest to ważne. Wie, że nie ma ani jednej chwili w jej życiu poza Nim. Dlatego jej wiara staje się bardzo czujna, by niczego nie przegapić. Każda osoba to anioł posłany przez Jezusa; każda sytuacja – to Jego wola, którą winna odkryć. Jakby mimochodem opisuje w swoich zapiskach rożne przykłady, które to potwierdzają. Ot choćby kwestia formacji nowicjuszek:

Kiedy powierzono mi zadanie wniknięcia do sanktuarium dusz, zobaczyłam od razu, że przerasta to moje siły. Wtuliłam się więc w ramiona dobrego Boga jak dziecko i, kryjąc twarz w Jego włosach, powiedziałam:  Panie, jestem zbyt mała, by wyżywić Twoje dzieci; jeśli chcesz im dawać przeze mnie to, czego potrzebują, to napełniaj moją małą dłoń, a ja, nie opuszczając Twych ramion, nie odwracając głowy, będę przekazywać Twoje skarby temu, kto przyjdzie się u mnie posilić. Jeśli w tym zasmakuje, to będę świadoma, że zawdzięcza to Tobie, nie mnie. Jeśli, przeciwnie, będzie się skarżyć na gorzkie pożywienie, to nie zmąci to mojego spokoju, postaram się mu wyjaśnić, że to pożywienie pochodzi od Ciebie i że nie myślę mu szukać innego. (…) Przyznam ci się, Matko umiłowana, że gdybym choć trochę oparła się na sobie, to szybko bym się poddała. (..,) Odkąd jestem w ramionach Jezusa, postępuję niczym strażnik obserwujący wroga z najwyższej wieży warownego zamku; chciałam prawie powiedzieć: na nieszczęście dla mnie (lecz nie, to byłoby tchórzostwem), więc mówię: na szczęście dla moich sióstr. Nic nie uchodzi moim oczom; często dziwię się, że widzę rzeczy tak jasno.

Rkp  C 22r˚ – 23r˚

Teresa troszczy się bardzo o powierzone jej nowicjuszki, a równocześnie czuje, że sama nie podoła zadaniu ich duchowej formacji. Od razu ucieka się więc do Jezusa i oddaje Mu każdą z nich. Modli się za nie. Będąc w ramionach Jezusa, widzi o wiele więcej, jaśniej i wyraźniej. Widzi boskimi oczami, przed którymi nic się nie ukryje. Czyni tak zawsze. Kiedy otrzymuje nowe zadanie, jej pierwszym odruchem jest powierzenie się Jezusowi. Wie, że różne polecenia przerastają jej siły, a równocześnie nie chce się od nich uchylać; pragnie je wykonać jak najlepiej. Czasem dochodzi wręcz do zabawnych sytuacji, jak pewnego dnia w pralni…

Kiedy indziej, w pralni, pracowałam naprzeciw siostry, która, ilekroć unosiło chustki, chlapała mi na twarz brudną wodą. W pierwszym odruchu chciałam się odsunąć i się obetrzeć, by pokazać siostrze, że będę jej zobowiązana, jeśli zacznie pracować spokojniej. Lecz pomyślałam natychmiast, że byłoby głupotą odrzucać skarby ofiarowane z taką hojnością. Nie dałam więc poznać wewnętrznego napięcia i, przeciwnie, dołożyłam starań, by schlapała mnie obficie, tak że pod koniec prawdziwie zasmakowałam w tym nowym rodzaju pokropienia. Postanowiłam również, że następnym razem zajmę to samo szczęśliwe miejsce, w którym otrzymuje się tyle skarbów.

Rkp C30v˚ – 31r˚

ks. Andrzej Muszala

Fragment książki: Wybieram wszystko. Teresa Martin.

Podziel się: