„Liczę na to, że nie będę bezczynna w niebie.
Pragnieniem moim jest pracować dalej dla Kościoła i dla dusz, o to proszę Boga, i jestem pewna, ze mnie wysłucha”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Istota miłości małżeńskiej

W czym tkwi natura miłości małżeńskiej? Przecież prawdziwie kochać można bez zbędnego papierka czy formalnego wyrazu. Dlaczego dla ludzi wierzących sakrament małżeński jest tak istotny i co go odróżnia od umowy cywilnej między małżonkami?

Wiele uwagi temu zagadnieniu poświęca papież Franciszek w adhortacji apostolskiej „Amoris Laetitia”, która zdaniem papieża ma pobudzać małżonków do docenienia darów małżeństwa i rodziny. Na drodze zaangażowania i wzajemnego wzrostu we wrażliwości, wierności i cierpliwości, jest możliwa miłość, którą najlepiej opisuje znany wszystkim Hymn o Miłości św. Pawła (1 Kor, 13, 1-13). To co szczególnie odróżnia sakrament od związku cywilnego to fakt posiadania łaski, która ma udoskonalać miłość małżonków. A to oznacza nic innego, jak stale dojrzewać. Traktować małżeństwo, jak proces, który przez swoje etapy przechodzi, jako jedność dwóch osób zaangażowanych w obopólny rozwój.

Dla mnie niezwykłym świadectwem tego co mówi Franciszek, jest postawa św. Joanny Beretty Mola i jej męża Piotra. To co przykuwa moją uwagę, to fakt, że dzisiejsi małżonkowie mogą się z nimi utożsamiać. Oboje byli ludźmi wykształconymi, robiącymi karierę zawodową, zmagającymi się z trudami rodzicielstwa, czasami rozłąką związaną z obowiązkami zawodowymi. Realizując się w zwyczajnym życiu, w zwyczajnej pracy, czy zupełnie w zwyczajnym rodzicielstwie, stali się tak bardzo niezwyczajni. To, co na pierwszy plan wychodzi z listów św. Joanny do swojego męża, to głębokie przekonanie, że nie można wejść na drogę miłości, jeżeli się prawdziwie nie kocha i się do miłości człowiek nie przygotuje. Dla niej kochać to pragnąć rozwoju drugiej osoby, przezwyciężać własny egoizm i żyć miłością służebną, czyli dawać się w darze, swoją uwagę, czas, radość, wątpliwości. Myślę, że lektura listów św. Joanny powinna być obowiązkową pozycją dla narzeczonych. Tyle w nich normalności, autentyczności, a przy tym co Franciszek i wcześniej Jan Paweł II podkreślają, hojności dla siebie i współmałżonka, uprzejmości, uważności na to co męskie i kobiece w małżeństwie. Sakrament małżeństwa na ich przykładzie jest uszlachetnieniem wyjątkowości kobiety i mężczyzny, matki i ojca. A przy tym wszystkim byli pozytywnie nastawieni do faktu, że wspólna droga jest sumą radości i smutku, trudów i sukcesów. Szkoda czasu na pesymizm, czarnowidztwo, zamartwianie się.

Franciszek zwraca się szczególnie do młodych ludzi, którzy może poprzez postawę swoich rodziców, znajomych, mają fałszywy obraz małżeństwa. To według niego tylko iluzja, która już dawno straciła radość, zmysł piękna i swoją autentyczność. Zapewnia, że miłość nie kończy się wraz zawarciem związku małżeńskiego. Uważa, że nie jest to koniec miłości, spoczywanie na laurach, aż w końcu poddanie się rutynie, albo odpuszczenie sobie. A to tak naprawdę początek stabilności i wspólnego wzrostu w miłości. A miłość małżonków najpełniej wyraża się w jedności, radości i przyjaźni.

Dzisiaj brakuje młodym ludziom miłości do samych siebie. Jak mają budować jedność z drugim człowiekiem, kiedy nie umieją sami o siebie zadbać, pokochać, zaakceptować? Jeżeli nie umiemy sami siebie docenić, to jak mamy dać siebie drugiej osobie, kochać ją i jej służyć. Dobrze pojmowana miłość służebna stoi w sprzeczności do współczesności, bo służyć to wybór, to nasza decyzja by kochać tak, by druga osoba też wzrastała. Sakrament małżeństwa szczególnie pomaga małżonkom wzrastać, ponieważ jest w nim miejsce na autonomię, ale do Boga mamy iść razem.

Z pewnością wielkim problemem jest fakt, że nastąpił kryzys małżeństwa, nawet w formie czysto formalnej umowy. Franciszek przyznaje, że miłość jest czymś znacznie większym niż zewnętrzną zgodą. To ciągłe dążenie do przyjemności sprawiło, że nie postrzega się miłości, jako świadomej decyzji otwartej na wymiar definitywny. Nie powinna ona mieć charakteru ani na próbę, przelotnego, pozbawionego miejsca na trudy czy cierpienie. W małżeństwie mąż jest najważniejszy dla żony, a żona dla męża. Wszelkie trudy są błogosławieństwem, ale trzeba chcieć je przyjąć.

Papież jednak broni sformalizowania związku, co więcej podkreśla, że nie może to być decyzja pochopna, a także zbyt często odraczana i warunkowana, jakimiś powodami w bliżej nieokreślonym czasie. Ta decyzja zawsze będzie ze sobą nieść ryzyko, ale i wyzwanie. Podejmując chęć zaangażowania się w małżeństwo jesteśmy za nie odpowiedzialni. Nie możemy być egoistyczni, interesowni, małostkowi. Należy dostrzegać indywidualność drugiej osoby, bez chęci jej zmiany. I przyjąć to co czasem jest trudne do przyjęcia, ale to jest właśnie prawdziwe.

Obietnica małżeńska jest czymś więcej niż pewnym sformalizowaniem związku czy przystaniem na tradycję, bo zawiera w sobie ciągłość i chęć do stałego rozwoju. Tego wcale nie strzeże przysięga nierozerwalności. Aczkolwiek nadanie małżeństwu statusu formalnego z pewnymi zobowiązaniami, podkreśla jego znaczenie. „Małżeństwo jako instytucja społeczna stanowi ochronę i narzędzie wzajemnego zobowiązania dla dojrzewania miłości. […] Tak więc małżeństwo wykracza poza wszelką przelotną modę i trwa.” (AL 131). Decyzja o miłości na drodze małżeństwa umacnia małżonków i trwałość ich zobowiązania. To nie jest wcale heroizm, ani żadne wyrzeczenie. Nawet w sferze intymnej, małżeństwo nie ma tylko koncentrować się na zrodzeniu dziecka. Wymiar seksualny małżeństwa ma na celu budować jedność, a tylko tak szczerze będzie otwarte na przyjęcie ewentualnego potomstwa. Tyle, że ten wymiar miłości ma być czymś wspólnym z zachowaniem szacunku.

To dlaczego, nawet w katolickich rodzinach tyle problemów i trudów? A to dlatego, że często żyjemy swoimi oczekiwaniami i przekonaniami. „Oczekiwania karmią się przekonaniami, a przekonania oczekiwaniami” (M. Szczepanik, Jak zrozumieć się w rodzinie, Wyd. Natuli 2021, s.36). W oczekiwania mamy wpisane czekanie na coś idealnego, a przekonania bierzemy z domu rodzinnego, z mediów. Kiedy te przeciwne poglądy się spotykają może dochodzić do konfliktów. A te ostatnie mogą być eskalowane, ponieważ nie zawsze umiemy mówić o swoich uczuciach i potrzebach. Dobrze poznać w rodzinie te potrzeby, które są fundamentalne. Franciszek zachęca nas by w małżeństwie wspólnie dbać o to by z każdym rokiem wzrastać ku prawdziwej Miłości – przez wielkie M.

Anna Maria Patejuk

Autorka Anna Maria Patejuk, to kobieta pełna pasji i mądrości życia. Szczęśliwa żona od dziesięciu lat i jeszcze bardziej szczęśliwa mama Jasia i Melanii. Z wykształcenia magister politologii. Działa społecznie w organizacjach pozarządowych, śpiewa w chórach, tworzy cykle felietonów “Kariera Mama” na portalu profeto.pl. a nade wszystko tworzy prawdziwe ognisko życia rodzinnego.

Podziel się: