• Flaga Ukrainy

„Liczę na to, że nie będę bezczynna w niebie.
Pragnieniem moim jest pracować dalej dla Kościoła i dla dusz, o to proszę Boga, i jestem pewna, ze mnie wysłucha”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Ewangeliczna modlitwa św. Teresy

Analizując modlitwę ewangeliczną Teresy, możemy wydobyć z niej cztery elementy, których nigdy nie opuszcza.

1. Najpierw skupienie wewnętrzne. Teresa koncentruje się cała na obecności Boga w jej sercu, choć nieraz przychodzi jej to z wielką trudnością. Często musi walczyć z różnymi rozproszeniami, które bardzo jej doskwierają. Znajduje jednak pewien znakomity sposób: stara się o skupienie w trakcie całego dnia, by potem łatwiej odnaleźć je, gdy będzie już na modlitwie. Uświadamia sobie, że im więcej myśli o swym Umiłowanym w trakcie codziennych zajęć, tym łatwiej utrzymuje przy Nim myśli, gdy już przebywa z Nim sam na sam.

Pewnego razu Siostra Genowefa wchodzi do celi Teresy i widzi ją z wyrazem wielkiego skupienia na twarzy, szyjącą gorliwie, a jednak robiącą wrażenie zagubionej w głębokiej kontemplacji. „- Co robisz?” pyta. „- Rozmyślam nad Ojcze Nasz” – odpowiada Teresa – “O, jak słodko nazywać Pana boga naszym Ojcem”. W jej oczach zabłysły łzy…

2. Drugim elementem modlitwy Teresy jest Iektura Ewangelii. Słowo natchnione karmi jej serce, rozum, wolę i uczucia. Zwłaszcza, gdy natarczywe myśIi powracają i wciskają się do głowy, powodując kolejne rozproszenia.

W tym stanie bezsilności Pismo Święte i Naśladowanie przychodzą mi z pomocą. W nich znajduję pożywienie solidne i czyste. Lecz przede wszystkim podtrzymuje mnie w modlitwie Ewangelia. W niej znajduję wszystko, co konieczne dla mojej malej, biednej duszy.

Rkp A 83r°

Wspomina nieraz, że modli się, trzymając w ręku Ewangelię. Ot, chociażby na samym początku Rękopisów, gdy otrzymała polecenie spisania dziejów swojej duszy:

Zanim wzięłam pióro do ręki, uklękłam przed figurą Matki Królowej Nieba i błagałam ją, aby tak pokierowała moją ręką, aby każda linijka była jej miła. Następnie otwarłam Świętą Ewangelię i wzrok mój padł na zdanie: „Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał”. Oto tajemnica mojego powołania, całego mojego życia, a nade wszystko tajemnica upodobania, jakie Jezus ma dla mojej duszy. Nie wzywa tych, którzy są tego godni, lecz tych, których sam chce, lub, jak mówi święty Paweł: „Bóg lituje się nad tym, nad kim zechce, i miłosierdzie okazuje temu, nad kim chce się zmiłować. Nie zależy to więc od trudu tego, kto chce, ani kto się ubiega, ale od litującego się Boga”(Rz 9, 15- 16).

Rkp A 2r°

3. Po pewnym czasie Teresa odkłada Pismo Święte i oddaje się kontemplacji. Patrzy na Jezusa prostym spojrzeniem dziecka, „oglądając” Go przez pryzmat wiary. Słucha sercem Jego słów, często wcielając się w postać, o której przeczytała przed chwilą.

Dusza owładnięta miłością nie potrafi pozostać bezczynną. Siada u stóp Jezusa, jak święta Magdalena i wsłuchuje się w Jego słowa łagodne i płomienne. Zdaje się nic wtedy nie dawać, lecz tak naprawdę daje więcej od Marty, która zadręczała się wieloma sprawami, chcąc przy tym, by nimi Maria także się zajęła.

Rkp C 36r°

Teresa naśladuję Marię z Betanii. Siada przy Jezusie, by patrzeć, słuchać, chłonąć każdy najdrobniejszy szczegół. Jest z Nim i to jej wystarczy.

4. Na koniec dochodzi do zasadniczego momentu: całkowitego oddania się Jezusowi w akcie wiary, nadziei i miłości:

Oto modlitwa jaką zanoszę: proszę Jezusa, by mnie wciągnął w płomienie swojej miłości, zjednoczył mnie z sobą tak ściśle, że On będzie żyć i działać we mnie.

Rkp C 36r°

To punkt docelowy każdej modlitwy, zwłaszcza modlitwy w ciszy, opartej na Ewangelii. Oddać siebie i niczego nie odmówić Jezusowi. To prawdziwa obsesja Teresy, werbalizowana każdego dnia i przeżywana z całym zaangażowaniem. Godzinę rano i godzinę wieczorem.

Tak modli się święta. Doktor Kościoła. Podążając tą drogą, szybko przybliża się do szczytów świętości. Czyż trzeba szukać lepszego przewodnika? “Po owocach ich poznacie” – mówi Jezus. Skoro w tak krótkim czasie Teresa osiąga wszystko, czego pragnie i do czego wzywa ją Boski Oblubieniec, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko podążyć przetartym już szlakiem. Jakżeż to dziwne, że dzisiejsi chrześcijanie poszukują czegoś bardziej egzotycznego, nieraz w religiach Dalekiego Wschodu, gdy tuż pod drzwiami swojej izdebki mogą odnaleźć mapę z jasnymi wskazówkami prowadzącymi prosto do zjednoczenia z Bogiem! A może bardziej szukają siebie niż Jego?

ks. Andrzej Muszala 

Fragment książki: Wybieram wszystko. Teresa Martin.

Podziel się: