Święta od „małych rzeczy”
Po trzech latach pobytu w zgromadzeniu, przeczytałam jej Rękopisy. To był pierwszy etap fascynacji jej osobą, jej duchową drogą, doświadczeniami życia, które było bardzo trudne, twardym stąpaniem po ziemi, a zarazem niebywałym zaparciem się siebie samej w zwykłej codzienności.










