• Flaga Ukrainy

„Liczę na to, że nie będę bezczynna w niebie.
Pragnieniem moim jest pracować dalej dla Kościoła i dla dusz, o to proszę Boga, i jestem pewna, ze mnie wysłucha”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Życie duchowe w świetle betlejemskiego żłóbka

W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Wtem stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. I rzekł do nich anioł: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał». (Łk 2, 1-14)

Wstęp.

W okresie Bożego Narodzenia stajemy duchowo przy żłóbku Pana Jezusa. Można powiedzieć, że w ten sposób znajdujemy się u źródła naszego życia duchowego, zbawienia, u początku łaski. W tym małym Dzieciątku przychodzi na świat wszechmogący i miłujący człowieka Bóg, który przemieni wszystko. Kontemplacja stajenki betlejemskiej niesie w sobie wskazania, jak rozwijać życie duchowe, jak przygotować dla Boga miejsce w swej duszy. To ludzka dusza ma się stać duchową stajenką dla Jezusa. Obraz stajenki betlejemskiej ukazuje to, co jest konieczne dla rozwoju duchowego. Prostota i ubóstwo żłóbka zawiera w sobie wskazania ponadczasowe. Świat bardzo się zmienił przez te dwa tysiące lat, ale ze żłóbka Chrystusa zawsze będzie biło światło miłości, nadziei i mądrości dla wszystkich ludzi.

1. Dobrowolne ubóstwo.

Patrząc na żłóbek można powiedzieć, że pełnia łaski Bożej zstąpiła w ubóstwo ludzkiej natury. Bóg zstępując na ziemię przybiera ubogą postać kruchego, słabego człowieka – Dzieciątka. Potęga Bóstwa ukrywa się w kruchości skorupy natury ludzkiej. Trzęsie się z zimna, płacze, potrzeba mu odzienia i pokarmu… Także otaczająca Go sceneria, otoczenie Jego narodzin jest surowe, proste i naturalne. Maryja położyła Jezusa w bydlęcym żłobie. Wyobrażamy sobie, że obok były zwierzęta. W obrazie żłóbka natura stworzona przez Boga ukazuje się – można powiedzieć – w całej swej nagości. Warto w tym miejscu wspomnieć pierwszą bożonarodzeniową szopkę, stajenkę świętego Franciszka z Asyżu. Uczynił ją równo 800 lat temu. Pierwsza szopka była urządzona po prostu w stajence, gdzie zwierzęta miały żłób. Święty Franciszek ustawił tam stół, na którym odprawiona została Msza święta. Chciał on w ten sposób razem z braćmi zakonnymi przeżyć Boże Narodzenie. To wydarzenie dało początek budowania szopek bożonarodzeniowych.

Nasze życie duchowe wymaga dobrowolnego ubóstwa. Trzeba się wewnętrznie i zewnętrznie ogołocić, aby doświadczyć Boga, by żyć owocnie Jego łaską. Trzeba niejako zbudować w swym życiu betlejemską stajenkę – przede wszystkim w dziedzinie duchowej, ale też i materialnej. Bogactwo, nadmiar dóbr materialnych zasłania Boga. Bogata gospoda Go nie przyjmuje. Musi szukać ubogiej stajenki. Słowa Pana Jezusa skierowane do Apostołów, że bogatemu trudno jest wejść do królestwa Bożego, zaniepokoiły ich (por. Mt 19, 23-26). Ale taka jest prawda życiowa. Często zdarza się iż bogaci, zamożni materialnie ludzie odwracają się od Boga i Kościoła. Kościół utrzymuje się przede wszystkim z ofiar ludzi biednych. Zdaje się, że jeszcze większą przeszkodą w przyjęciu Boga i jego łaski jest bogactwo duchowe – w tym złym tego słowa znaczeniu. Król Herod, faryzeusze i uczeni w Piśmie nie tylko, że nie chcieli przyjąć Pana Jezusa, ale ostatecznie wydali Go na śmierć. To byli ludzi wykształceni, uchodzący za mądrych, przewodnicy narodu. Ludzie wykształceni i mądrzy powinni z pokorą, na kolanach modlić się, aby nie popadli w pychę, która uniemożliwia rozwój życia duchowego i wypędza, a nawet zabija Boga w duszy ludzkiej.

Umiar w korzystaniu z dóbr tego świata stanowi jedną z rad ewangelicznych. Skierowana jest ona nie tylko do osób żyjących w zakonnych, ale do wszystkich wierzących w Chrystusa. Od przyjęcia ewangelicznej rady ubóstwa zależy cały rozwój życia duchowego. Dlatego osoby zamożne, aby prowadzić życie duchowe, powinny bardziej otwierać się na dzieła miłosierdzia, dzieląc się z potrzebującymi posiadanymi dobrami. Nie chodzi tu tylko o dobra materialne, ale również o posiadaną wiedzę, czas życia, a może przede wszystkim serce.

2. Zwolnienie tempa życia.

W jednej z kolęd śpiewamy: Nad Nim Anieli w locie stanęli i pochyleni klęczą…Czujemy, że nad żłóbkiem Chrystusa, nad stajenką jakby zatrzymał się czas. Stajemy przy żłóbku w ciszy i zadumie. Jest to doświadczenie duchowe, bo przecież Bóg nie jest ograniczony upływem czasu. Czas należy do Niego. Wraz z Chrystusem na ziemię zstępuje wieczność. Dlatego adorując żłóbek odczuwamy jakby zatrzymanie czasu. Doświadczeniu kontemplacji towarzyszy zatrzymanie, zwolnienie biegu życia. Na przykład święci, którzy otrzymali rzadką łaskę lewitacji – uniesienia się w górę, doświadczyli jej w stanie zachwytu Bogiem. Ich niektóre funkcje życiowe w tym stanie po prostu ustały. W życiorysach wielu świętych, np. św. Jana od Krzyża, można znaleźć świadectwa osób im współczesnych, że w stanie kontemplacji, duchowego zachwytu Bogiem, nie reagowali na otoczenie.

Oczywiście przykład świętych może wydać się nam czymś skrajnym, jednak zawiera w sobie pouczenie dla wszystkich wiernych, którzy rzeczywiście chcą praktykować życie duchowe. Pouczenie to płynie najpierw z kontemplacji żłóbka. Nie dla się prowadzić życia duchowego w pośpiechu, w biegu. Jeśli chcesz doświadczyć obecności i działania Boga w swoim życiu musisz zwolnić tempo życia. Życie duchowe związane jest ze świadomym przeżywaniem tego, co się w nas dzieje, uświadomieniem sobie działania i prowadzenia Bożego w życiu. Nie da się dokonywać duchowej refleksji w pośpiechu, bo pośpiech prowadzi do powierzchowności, uniemożliwia on wejście w głąb swej duszy, w ogóle uniemożliwia osiągniecie mądrości życiowej. Zwolnienie tempa życia oznacza m.in. rezygnację z nadmiernego, niekoniecznego zaangażowania życiowego, nie branie na siebie zbyt wiele spraw.

3. Prymat serca.

Zatrzymując się duchowo przy żłobku Jezusa czujemy jakby bijące z ogniska ciepło miłości. Syn Boży przychodząc na świat wyrzekł się wielu rzeczy, urodził się w ubóstwie. W gospodzie nie było miejsca dla brzemiennej, rodzącej Kobiety. Nie miał w momencie narodzin stałego dachu nad głową, nie miał domu. Owszem jest to już na samym początku Jego ziemskiego życia znak zbawczej misji. Powie podczas publicznej działalności jednemu ze swoich naśladowców, że Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć (Łk 9, 58). Jednak rodząc się w ubóstwie był bogaty w miłość Matki i świętego Józefa. Sam jako Bóg będąc niestworzoną Miłością, pragnął być otoczony miłością stworzenia.

Życie duchowe, praktykowanie modlitwy to nie jest jakaś technika, której trzeba się nauczyć. Szczególnie w duchowości karmelitańskiej podkreśla się prawdę, że na modlitwie trzeba wiele kochać. Święta Teresa od Dzieciatka Jezus powie, że modlitwa jest wzniesieniem serca ku niebu, ku Bogu. Ludzie współczesnej cywilizacji żyją w prymacie intelektu. W szkołach, na uczelniach stawiane są stopnie, przeprowadzane są testy, otrzymuje się punkty. Dla rodziców najważniejsze jest wykształcenie dzieci – oczywiście jest ono bardzo ważne. Ale trzeba pamiętać, że człowiek nie będzie szczęśliwy, jeśli nie zrealizuje się w miłości, jeśli nie rozwinie swej zdolności miłowania Boga i bliźnich. Szatan jest bardzo inteligentny, niektórzy teologowie mówią, że był najbardziej inteligentnym z aniołów stworzonych przez Boga. Jednak on nie rozwinął się w miłości, on nie rozumie miłości, nie zna jej, dlatego nie pojmuje Boga, który jest Miłością. Rozwój życia duchowego, modlitwy, kontemplacji Boga zależy od życia miłością, od rozpalenia serca miłością. Boga poznaje się przez miłość. Dzięki spojrzeniu sercem rozpoznaje się Jego obecność i działanie. Tam, gdzie jest miłość, tam jest i działa Bóg. Trzeba też pamiętać, ze do rozwoju modlitwy miłości konieczna jest praktyka miłości bliźnich. Bowiem miłość Boga i bliźnich w przekazie Ewangelii łącza się ze sobą. Pan Jezus powie w scenie sądu Bożego: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25, 40).

4. Wspólnota braterska.

Z prymatem serca, z rozwojem cnoty miłości, która stanowi centrum życia duchowego, łączy się życie we wspólnocie braci i sióstr, we wspólnocie dzieci Bożych. Taką wspólnotą, która stanowi podstawę osobistego rozwoju duchowego powinna być najpierw rodzina oparta na sakramencie małżeństwa. W betlejemskiej stajence widzimy Świętą Rodzinę, która stanowi podstawową wspólnotę rozwoju życia małego Jezusa. Święty Łukasz napisał, że Jezus wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi (por. Łk 2, 52). Umożliwiała Mu to wspólnota rodzinna, ona była przestrzenią tego rozwoju. Miłość jako podstawa życia duchowego może rozwijać się tylko we wspólnocie, bo taka jest natura miłości. Sam Bóg jest tego wzorem i przykładem. Bóg, który jest Miłością, choć jest jeden w swej Boskiej naturze, stanowi wspólnotę osób – Ojca i Syna i Ducha Świętego. Normalnie rozwój życia duchowego dokonuje się we wspólnocie.

Wspólnota osób stanowi nie tylko duchową przestrzeń do rozwoju cnoty miłości. Pełni ona jeszcze wiele innych ważnych funkcji w rozwoju życia duchowego, w procesie zjednoczenia z Bogiem. W duchowości karmelitańskiej zwykło się mówić, że wspólnota stanowi podstawowe narzędzie formacji duchowej. Warto sobie uświadomić jakie inne przykładowe funkcje pełni ona w rozwoju duchowym, oprócz kształtowania cnoty miłości. Wspólnota stanowi zwierciadło duszy formowanej do świętości. Jeśli żyjemy w autentycznej wspólnocie, to w niej nic i nikt się nie ukryje. Wszystkie wady, upadki, zalety, zdolności, wszystko znane jest wspólnocie. W ten sposób wspólnota pomaga poznać prawdę o sobie, pomaga żyć w prawdzie, co stanowi podstawę życia i rozwoju duchowego. Ponadto owe duchowe „oczy” wspólnoty pomagają w podejmowaniu właściwych decyzji życiowych. Umiejętność słuchania ludzi jest bardzo ważna, ponieważ człowiek sam wszystkiego nie widzi i nie słyszy, nie zauważa wszystkich aspektów życia. Duch Święty objawiając nam wolę Bożą, często działa przez ludzi – przez słowa, gesty, zachowania ludzkie. W wielu sytuacjach życia podejmując decyzje trzeba niejako dać się nieść bliźnim – usłyszeć ich słowo, opinię i za nią pójść. Wymaga to pokory i mądrości.

5. Żyć w świecie naturalnym, a nie wirtualnym.

Stajenka betlejemska przez swoją naturalną prostotę i otwartość – nie było tam zapewne nawet drzwi, jest obrazem jedności człowieka z naturą. Święta Rodzina jest w niej razem, zapewne przy rozpalonym ogniu, aby było ciepło. Obok są zwierzęta. W zasadzie to jest dom zwierząt, w którym znajdują schronienie ludzie. Widać tu wspólnotę ludzi i natury. Przyroda stanowi swego rodzaju naturalny dom dla człowieka. Owa harmonia ludzi z naturą stanowi przestrzeń rozwoju życia duchowego. Z pewnych rzeczy, które są naturalne w naszym życiu, nie zdajemy sobie sprawy. Dopiero, gdy ich zabraknie zaczynamy się „dusić”. Pierwszą świątynią, w której człowiek uwielbia Boga jest przyroda, las, góry, potęga i piękno morza… Autor Księgi Mądrości powie, że z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę (Mdr 13, 5).

Szatan działając przeciwko Bogu i człowiekowi stara się niszczyć naturalne podłoże łaski nie tylko w samym człowieku, ale również w środowisku jego życia, w wspólnocie, w której człowiek żyje i w przyrodzie, która stanowi jego naturalny dom. Można powiedzieć, że odrywa on człowieka od natury, a nawet wprost wynaturza go. Cywilizacja ludzka i cały współczesny świat stają się coraz bardziej „sztuczne”, wynaturzone, a przez to wrogie człowiekowi. Niszczony jest porządek i piękno natury stworzonej przez Boga. Wszystko to, ma zasadniczy wpływ na życie duchowe. Na przykład dawniej klasztory budowane były w surowych i zarazem pięknych miejscach. Przebywanie w nich stanowiło naturalną pomoc dla duszy, szczególnie w okresie bolesnych oczyszczeni duchowych. Miejsca takie, ułatwiały kontemplację Boga. Dziś już coraz trudniej o takie miejsca – cywilizacja wdziera się wszędzie. Dla rozwoju życia duchowego trzeba jednak szukać choć skrawka, małej „izdebki” piękna natury. Ucieczka ludzi poza miasto, np. uprawianie działek, jest zapewne instynktownym szukaniem tego, czym człowiek dawniej cieszył się w sposób naturalny.

Osobno należy zwrócić uwagę na problem świata wirtualnego serwowanego we współczesnych mediach. To jest zawsze świat oszukany, niepełny, wykrzywiony – jak obraz w krzywym zwierciadle, jakaś diabelska imitacja piękna natury stworzonej przez Boga. Wirtualna sieć, w którą zostaje schwytany człowiek, stanowi diabelskie narzędzie oderwania człowieka od ludzi i piękna świata realnego. Diabeł jest małpą Pana Boga. Bóg stworzył świat realny, a diabeł, posługując się ludźmi, świat wirtualny. Chce on zamknąć, uwięzić człowieka tylko w tym nierealnym świecie, a nawet przekonać, że to jest właśnie świat realny. Szatan zawsze posługuje się kłamstwem. Znakiem czasu jest dziś konieczność radykalnej ascezy od współczesnych mediów. Bez tego życie duchowe w człowieku nie będzie mogło się rozwijać. Będzie on jedynie odbiorcą, platformą obrazów i dźwięków świata wirtualnego. I będzie sterowany, manipulowany za pośrednictwem tego świata, jako oderwany od rzeczywistości, która jedynie jest nośnikiem prawdy.

6. Przestrzeń ciszy.

Osobno warto zdać sobie sprawę z wartości ciszy dla rozwoju życia duchowego. Kwestię tę podkreśla wielu znawców życia duchowego. Zwolnienie tempa życia, o który wyżej była już mowa, związane jest przestrzenią ciszy. Wokół żłóbka, w betlejemskiej stajence powstaje przestrzeń ciszy. Nie można tam hałasować, aby nie budzić Dzieciątka Jezus. Pełnia kontemplacji, adoracji Boga dokonuje się w ciszy. Za tą myślą podążają organizatorzy różnego rodzaju rekolekcji – np. rekolekcji ingacjańskich, które przeżywane są w ciszy, w milczeniu. Eliasz ukryty w skalnej grocie na Świętej Górze nie stanął przed Bogiem w huraganie, ogniu czy trzęsieniu ziemi, ale gdy usłyszał cichy, łagodny powiew wiatru. W cichym powiewie Bóg przemówił do Eliasza (por. 1Krl 19, 11-13).

Praktykowanie życia duchowego wymaga dziś świadomego tworzenia wokół siebie przestrzeni ciszy. Trzeba odłożyć, wyłączyć telefon komórkowy, komputer, telewizor i inne współczesne urządzenia audiowizualne. Chodzi tu nie tylko o sam czas modlitwy, ale również, a może przede wszystkim, o tzw. przygotowanie dalsze. Trzeba świadomie rezygnować z mediów, które podtrzymują i przekazują hałas tego świata. Dla rozwoju życia duchowego konieczne jest wyciszenie duszy najpierw przez zewnętrzne odcięcie jej od zbędnych dźwięków, aby mogła ona skupić się na Bogu.

Ks. Ludwik Nowakowski

Cykl: Duchowość Misji św. Teresy.
Temat: Wskazania dotyczące rozwoju życia duchowego we współczesnym świecie w świetle betlejemskiego żłóbka.

Podziel się: