„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Ufność to dłoń Jezusa, która mnie prowadzi

siostra Hiacynta Augustynowicz

od UFNOŚCI JEZUSA

Tajemnica predykatu wyznaczyła misję mojego życia

Łaska powołania zakonnego jest przygodą relacji, pytania i odpowiedzi dwóch serc: Boga i człowieka. Stwórca świata jest w nieustannym dialogu ze swym umiłowanym stworzeniem, poprzez przyrodę, piękno natury, życzliwe gesty dobra i miłości, promienie słońca czy strugi deszczu. Człowiek, otoczony udogodnieniami technologicznymi, może nie „usłyszeć” mowy swego Stwórcy i w głębi swego jestestwa pozostaje nienasycony, niespełniony. Instynktownie pragnie zaspokoić głód – ale już nie ciała, bo przekonał się, że mieszkaniem najgłębszych pragnień jest dusza ludzka, która jest nieśmiertelna, stworzona na podobieństwo nieskończonego Boga.

Tak było właśnie ze mną, gdy dorastając w skromnych warunkach rodzinnych, coraz bardziej rozpoznawałam, że nasycenie ciała, zaspokojenie głodu fizycznego, nie czyniło mego serca szczęśliwym i spełnionym. Coraz częściej szukałam dialogu z Bogiem, wybierałam się na długie spacery po lesie, podczas których przyroda przekonywała o wielkości Boga i jednocześnie Jego bliskości wobec mnie, kruchego, słabego stworzenia. To były pierwsze chwile, podczas których doświadczałam daru wolności dziecka, które ufnie powierza się w dobrotliwe ręce Boga. Stąd też tajemnica mego predykatu wpisana jest w pewien sposób od młodości w moje serce.

Zawierzenie, zdanie się, ufność – te słowa pociągały mnie przez cały czas wstępnej formacji. Czułam się mała, niezdolna do samodzielnego życia, podejmowania śmiałych decyzji, więc potrzebowałam dłoni, która będzie mnie wspomagać, podtrzymywać, ochraniać. Doświadczałam, że ilekroć pośród niepewności i lęków, rzucałam się z ufnością w ramiona Jezusa, tylekroć otrzymywałam pomoc, a wręcz stokroć więcej niż prosiłam. W czasie formacji, gdy już odkryłam, że ufność wobec dobroci i troskliwości Jezusa jest moją tajemnicą życia, jedna z sióstr podarowała mi cytat św. Teresy od Dzieciątka Jezus, który wyrażał wszystko: „Ufność, zawierzenie – to dłoń Jezusa, która prowadzi”.

Przyszedł czas profesji wieczystej. Każda siostra obiera sobie tajemnicę z życia Jezusa, w której chce wzrastać i poprzez którą pragnie ukazywać Jezusa światu. Wówczas już wiedziałam, że chcę być s. Hiacynta od Ufności. Pojawiło się tylko pytanie, jaka ta ufność ma być albo lepiej: czyja? Zdawałam sobie sprawę, że w tej tajemnicy nie chodzi o akt czysto ludzki, ani też o moją ufność wobec Stwórcy, bo jest ona zbyt słaba, zmienna. Wtedy otrzymałam takie światło, że cnotą, która ratuje i podtrzymuje świat jest ufność Jezusa względem Boga Ojca oraz ufność Jezusa wobec człowieka. I tak się stało, że tajemnicą mojego życia, która jest także filarem osobistej duchowości jest predykat: od Ufności Jezusa.

Można by w tym miejscu zakończyć tę historię, ale jak wspomniałam na początku, łaska powołania to przygoda relacji. A prawdziwa, żywa relacja nie stoi w miejscu, jest dynamiczna i stale się kształtuje. Tak samo dzieje się z tajemnicą mego predykatu. Po wielu latach życia w Zgromadzeniu, podejmowaniu zadań i obowiązków, upadków i wzlotów, zrodziło się we mnie pragnienie pogłębienia tożsamości przeżywanej tajemnicy wiary. Nie wystarczyło mi, że jestem siostra Hiacynta od Ufności Jezusa. Potrzebowałam oprzeć moje życie, już nie na samej nazwie, ale na mocnym fundamencie Słowa Bożego. Zaczęłam szukać w Piśmie świętym postaw Jezusa, Jego przeżyć, doświadczeń, w których najbardziej wyrażałaby się ufność, zawierzenie, zdanie się. Potrzebowałam świadectwa Jezusa, w którym potwierdzał On swoim życiem to, co ja przeczuwałam w głębi własnego serca. Pan wysłuchał mojej modlitwy. Odsłonił mi słowo zapisane w Ewangelii św. Łukasza o Synu Bożym, który został wyszydzony i ukrzyżowany. Nadeszła wówczas chwila konania: „Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46). To Słowo bardzo mnie „przeorało”. Zobaczyłam Jezusa, który ufa Ojcu wbrew ludzkiej logice, bo przecież miał zbudować Kościół, a tu wszyscy uciekli, umiera w osamotnieniu, opuszczeniu. Jezus, Syn Boży, został ukrzyżowany, pokonany, ale Bóg wskrzesił Go do życia, które jest przeznaczone także dla każdego z nas. Oto tajemnica ufności wobec Boga, którą mam przez Jezusa Chrystusa: sytuacje po ludzku ocenione jako porażki, nabierają nowego światła w perspektywie zawierzenia Bogu, który jako miłujący Ojciec, może uczynić je dźwignią do życia w Jego obecności. Stąd też z Jezusem mogę powtarzać słowa i uczę się potwierdzać je życiem: Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mojego.

s. Hiacynta Augustynowicz CST

Podziel się: