• Flaga Ukrainy

„Liczę na to, że nie będę bezczynna w niebie.
Pragnieniem moim jest pracować dalej dla Kościoła i dla dusz, o to proszę Boga, i jestem pewna, ze mnie wysłucha”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Rodzina Martin_5

Pokusy Paryża

– Niepokoję się o swego brata – zwierzyła się Zelia mężowi.

– Czy zachorował?

– Na razie nie, ale boję się, aby nie zachorowała jego dusza. Obecnie Izydor ma 22 lata, studiuje medycynę i to w Paryżu.

– Paryż… Paryż… – powtórzył z namysłem Ludwik. – Masz rację. Jest czego i kogo bać się w Paryżu. Sam w jego wieku jak licznych doznawałem pokus w Paryżu. Przyznam ci się, że uratowała mnie modlitwa.

Zelia, przesyłając życzenia, noworoczne Izydorowi, zwierzyła się ze swoich obaw:

Alencon, 1 stycznia 1863

Mój kochany bracie,

przesyłam ci życzenia dobrego roku. Z całego serca pragnę, żebyś osiągnął to, co zamierzyłeś i jestem pewna, że osiągniesz, jeśli tylko zechcesz. To od Ciebie jedynie zależy, bo dobry Bóg pomaga wszystkim, którzy w Nim ufność pokładają, i nie widziano nikogo, kogo by On zawiódł.

Kiedy myślę o tym, co dobry Bóg, w którym złożyłam całą moją nadzieję i w którego ręce złożyłam troskę o moje sprawy, uczynił dla mnie i dla mojego męża, nie mogę wątpić o tym, że Jego boska Opatrzność czuwa w sposób szczególny nad Jego dziećmi.

Jestem bardzo niespokojna o Ciebie. Mój mąż codziennie wypowiada do mnie smutne proroctwa. Poznał on Paryż i mówi, że jesteś narażony na pokusy, którym nie sprostasz, bo nie jesteś dosyć pobożny. Opowiada mi o tym, czego sam doświadczył i że brakło mu odwagi, by wyjść zwycięsko ze wszystkich walk. O, gdybyś wiedział, na jakie był narażony próby… Zaklinam Cię, mój drogi Izydorze, postępuj tak, jak on, módl się, a nie pozwolisz wciągnąć się do potoku. Jeśli raz ulegniesz, jesteś stracony. Tylko pierwszy krok bywa trudny tak w dobrym jak i w złym. Potem zostaniesz porwany przez potok.

Jeśli zgodziłbyś się na pewną rzecz, o której Ci zaraz powiem i zechciałbyś mi ją ofiarować jako podarunek noworoczny – to byłabym bardziej szczęśliwa, niż byś mi przysłał cały Paryż. Oto ta rzecz: mieszkasz niedaleko Matki Boskiej Zwycięskiej. Wstąp tam bodaj raz na dzień, by odmówić jedno ,,Zdrowaś Maryjo” ku czci Najświętszej Dziewicy. Zobaczysz, że otoczy Cię wyjątkową opieką, pozwoli Ci osiągnąć rezultaty w tym życiu, a w przyszłym zapewni Ci wieczne szczęście. To, co Ci piszę, nie jest z mojej strony jakąś egzaltowaną pobożnością bez podstawy: mam powody ku temu, by mieć taką ufność w Najświętszej Pannie: otrzymałam od Niej łaski, o których sama tylko wiem.

Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że życie jest krótkie. I Ty i ja wkrótce staniemy u kresu i będziemy dziękować za to, że tak przeżyliśmy życie, by ostatnia godzina nie była zbyt gorzka.

Jeśli masz złe serce – to wyśmiejesz się ze mnie, ale jeśli je masz dobre – to musisz powiedzieć, że mam rację.

Kiedy mi będziesz odpisywał – to nie pisz nic o tym, co Ci powyżej powiedziałam o refleksjach Ludwika odnośnie do Ciebie, to by mu się pewnie nie podobało. Jestem zawsze z nim szczęśliwa; on jest tego przyczyną, że życie moje jest bardzo miłe. Mąż mój – to święty człowiek. Życzyłabym wszystkim kobietom takich mężów. To moje – życzenie dla nich na Nowy Rok.

Kiedy w listopadzie 1863 r. otrzymała Zelia telegram donoszący o zdobyciu przez Izydora bakalaureatu z nauk ścisłych, przesłała bratu szczere gratulacje:

…Nie możesz pojąć mojej radości, jakiej doznałam otrzymawszy Twoją depeszę. Po raz pierwszy w moim życiu płakałam ze szczęścia. Przyjmij do wiadomości, że po trosze jestem sprawczynią Twojego sukcesu, a to dlatego, że prosiłam siostry klaryski w Alencon o modlitwy we środę i czwartek o godzinie dziesiątej, myśląc, że to była godzina Twoich egzaminów. Przyjęłam również Komunię świętą w Twojej intencji. Wypada, żebyś mi podziękował za to wszystko.

Ludwik jest również bardzo zadowolony. Na Twoją cześć zakupiliśmy w sobotę gęś i ucztowaliśmy w niedzielę. Żałowaliśmy bardzo, że nie jesteś tutaj, by z nami świętować i radować się.

Nie mam czasu, by Ci coś więcej napisać. Zresztą jestem tego pewna, że im więcej bym Ci napisała, tym bardziej żartowałbyś z mojego stylu… A ja jednak otrzymałam kiedyś pierwszą nagrodę właśnie za styl. Na jedenaście zadań ćwiczebnych byłam dziesięć razy pierwsza i należałam do pierwszej grupy i to w dość licznej klasie. Według tego racz sadzić zdolności innych!

Troska o przyszłość brata nie dawała spokoju Zelii. Jako starsza siostra znała lepiej życie od niego. Dawało jej to prawo do pouczeń Izydora. I tak 14 lipca 1864 r. pisała do niego:

Zdaje się, że wciąż myślisz o pannie X? Myślę, że nie bardzo jesteś mądry… Mam pewną natrętną myśl. Zwichniesz sobie życie, czy to z nią czy z jakąkolwiek inną, gdyż bierzesz pod uwagę jedynie rzeczy błahe: piękność, majątek, a nie troszczysz się o przymioty, które są szczęściem dla małżonka, ani o braki, które są powodem jego zniszczenia i ruiny. Wiesz, że nie wszystko złoto, co się świeci. Najważniejsze, by znaleźć kobietę o dobrych przymiotach, która by nie lękała się zbrudzić ręce w pracy, nie przywiązywała większej wagi do toalety, niż to wypada, która by umiała wychować swoje dzieci do pracy i do pobożności. Taka kobieta Cię przeraża, nie jest zbyt błyszcząca w oczach świata. Ale ludzie mądrzy wyżej będą cenić taką, choćby nic nie posiadała, niż inną z pięćdziesięciu tysiącami franków posagu, a nie mającą tamtych zalet.

o. Władysław Kluz OCD

Fragment książki: Dobre drzewo

Podziel się: