„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Jestem Dzieckiem Boga

Jak co roku 1 czerwca przypada Międzynarodowy Dzień Dziecka. Ma on swoją długoletnią tradycję. Został wprowadzony w 1954 r. przez Organizację Narodów Zjednoczonych, dla podkreślenia i uszanowania praw dziecka.

Każdy z nas jest dzieckiem swoich rodziców. Póki żyjemy zawsze jesteśmy w relacji: rodzic – dziecko. Niezależnie od tego jacy rodzice byli czy są. Obraz dziecka nosimy w sobie przez całe życie, do niego też będziemy wielokrotnie powracać. Cudownie jest, gdy nasze dzieciństwo mija lub minęło w klimacie rodzinnego ciepła i szacunku, a niejednokrotnie jest i tak, że tych wartości brak. Wtedy rodzi się w nas przestrzeń pustki, niezaspokojonych uczuć i bólu.

W kontekście obchodzonego w dniu 1 czerwca Dnia Dziecka, warto spojrzeć na dzieciństwo i dorastanie św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Była jedną z pięciu córek państwa Ludwika i Zelii Martin. W dodatku urodziła się jako ostatnie ogniwo w rodzinie, można powiedzieć taki „beniaminek”. Tak też się czuła. Każdy z nas lubi być zauważony, doceniony i chwalony… Ale mądrość rodziców Tereski polegała na odpowiedzialnym rodzicielstwie. Był czas obdarowywania swoich dzieci pieszczotami, pochwałami, ale był też czas wdrażania konkretnych wymagań i zasad. Możemy powiedzieć, że Teresa wzrastała w zdrowym klimacie miłości rodzinnej. To też pomogło jej w odkryciu tajemnicy Bożego Dziecięctwa. Od Dzieciątka Jezus uczyła się cnoty posłuszeństwa, ofiarowywania wszystkiego bez żądania czegokolwiek w zamian, uczyła się pokory i przyjmowania tego co przynosi chwila. Świadomie budziła w sobie ducha wdzięczności Bogu, za wszystko co stworzył, a przede wszystkim za to, że jest naszym Ojcem, któremu należy się bezgraniczna miłość. Ofiarowała Bogu tę miłość w spektakularny sposób, patrząc oczywiście z naszego punktu widzenia, bo wstąpiła do Karmelu mając zaledwie 15 lat. Bóg hojnie wynagradza tych, którzy oddają mu się bez zastrzeżeń. Będąc w takiej zażyłości z Bogiem Ojcem Teresa odkrywa małą drogę dziecięctwa duchowego, która poprowadziła ją prosto w ramiona kochającego Ojca.

Być szczęśliwym dzieckiem, to marzenie wszystkich dzieci, być szczęśliwym dzieckiem Boga, to marzenie osób, które świadomie wchodzą na drogę budowania relacji z Bogiem Ojcem. Tylko w duszy prostej, pokornej i ufnej zmieści się tak Wielki Bóg, który pragnie szczęścia swojego dziecka.

W ten piękny dzień życzę każdemu dziecku, by nie zabrakło w waszych sercach wiary w Boga, abyście potrafili przezwyciężać wszelkie porażki, począwszy od tych najmniejszych do tych największych. Pielęgnujcie w swoim sercu radość, bo jest ona oznaką zamieszkiwania Boga w duszy. Niech wasi bliscy kochają was bez ograniczeń, a wy odwzajemniajcie się im swoją miłość. W szkole odbierajcie świadectwo z dumą, że zapracowaliście na nie solidną pracą.

Na koniec powołam się na słowa św. Jana Pawła II, który przed laty w 1994 r. napisał do was list. Postawił w nim wzór do naśladowania: Dzieciątko Jezus. Zwrócił też uwagę na smutne losy wielu dzieci, które podlegają różnym zagrożeniom takim jak: głód, wojna, przemoc, odrzucenie przez rodziców. Takich smutnych skutków, braku miłości doświadcza wiele dzieci na świecie, także w krajach misyjnych.

W tym miejscu odniosę się do dzieci z Misji w Oruro. Ich los może różni się od losu dzieci z Polski, jednak szczęście rodzinne może zastąpić największe braki. Niech dorośli uczynią wszystko, by świat dziecka był piękny, dobry i kolorowy. Życzę wszystkim dzieciom na całym świecie uśmiechu, bo on jest zwiastunem waszego szczęścia.

s. Agnieszka Jaworska CST

Podziel się: