Chodź, zabiorę Cię do Lisieux! – cz. 2
Do Lisieux dojechałam w środku nocy. Było ciemno i cicho. Tabliczka z nazwą miasteczka, uprzytomniła mi, że naprawdę tu dotarłam. Po wielomiesięcznym okresie marzeń i przygotowań, z Bożą pomocą przejechałam pół Europy i wreszcie byłam w Lisieux! Ciężko było w to uwierzyć. Serce biło mocno, a umordowanie blisko osiemnastogodzinną trasą - uleciało.










