„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

W drodze do Zamku Bierzgłowskiego

Warszawa

Prawdopodobnie dnia 10 sierpnia 1946 roku biskup Szelążek opuścił gościnne progi domu biskupa Cz. Kaczmarka. Udał się w drogę do położonej niedaleko Torunia miejscowości Zamek Bierzgłowski, która pod względem diecezjalnym znajdowała się w granicach diecezji chełmińskiej. Droga wiodła przez Warszawę. Dotychczasowe trudy oraz widok zniszczonej stolicy, miały sprawić, że biskup dostał ataku serca. Został przewieziony do kliniki św. Józefa, pozostał tam kilka dni. Dnia 18 sierpnia, samochodem wypożyczonym z ambasady amerykańskiej, pod opieką pielęgniarki s. Ambrozji Tomasik, wyruszył biskup do Zamku Bierzgłowskiego.

Tak przywołane wyżej wydarzenia opisuje kapelan biskupa kieleckiego ks. S. Wojas:

Tego dnia [10 sierpnia], po śniadaniu biskup Szelążek pożegnał się z naszym biskupem, z siostrami… i odwiozłem go do Warszawy. Jak zobaczył zniszczoną stolicę, tak się przejął, że dostał ataku serca. Z hotelu «Roma», przewiozłem go do kliniki św. Józefa. Powiadomiłem telefonicznie biskupa Cz. Kaczmarka o całej tej sprawie, że nie wracam do Kielc, bo muszę być przy biskupie Szelążku. Biskup Szelążek wyrywał się, jako chory do Bierzgłowa. Zwróciłem się do ordynatora i gdy stan zdrowia się poprawił, ordynator powiedział, że może jechać, ale tylko dobrym samochodem, bez żadnych przesiadek, dość wolno, równo ma być prowadzony samochód i na drogę potrzebna będzie pielęgniarka. Myślę sobie: kto tu ma dobry samochód?- Odpowiedź przyszła sama: ambasada amerykańska. Poszedłem, przedstawiłem sprawę i otrzymałem samochód z szoferem. Wziąłem siostrę z «Romy»- Ambrozję Tomasik, która była przełożoną (i pielęgniarką) i wyruszyliśmy z biskupem Szelążkiem do Bierzgłowa.

Sam biskup w liście do m. Marii Kubasiewicz z dnia 26 sierpnia, zauważmy napisanym już w Zamku Bierzgłowskim, w następujący sposób opisał to co miało miejsce w Warszawie:

Dnia 13/VIII.46 w przejeździe przez Warszawę, po nowym silnym zawrocie głowy, z silnymi torsjami, po wszelkich badaniach lekarskich, Dr Ozimowski (z Sanatorium Św. Józefa, ul. Emilii Plater 18), nałożył na mnie bardzo surowe środki ratowania serca. Pomiędzy innym (wielu) – mam nakazane unikanie wszelkich wzruszeń silnych, emocji czy to radosnych, czy to smutnych, zmartwień, udręczeń.

Jak widać biskup nie podaje bezpośrednio, że przeżył zawał serca, jednak lekarz wyraźnie dokonał diagnozy choroby, stwierdzając, że związana ona była z sercem. Zauważmy również, że biskup podał nam dokładną datę wydarzeń związanych z załamaniem zdrowia- 13 sierpnia.

Toruń

18 sierpnia biskup dotarł do Torunia, tu zatrzymał się dwa dni. Choć nie mamy dokładnych informacji, to możemy jednak założyć, że ten pierwszy pobyt w Toruniu miał miejsce na plebanii parafii św. Jakuba. Gościny udzielił mu administrator parafii, jednocześnie kapłan diecezji łuckiej, ten który tak gorliwie zabiegał o uwolnienie biskupa z więzienia, czyli ks. Jan Szych. Do nowego miejsca swego zamieszkania, czyli do Zamku Bierzgłowskiego, przybył biskup dnia 20 sierpnia.

Pokrzyżacki klasztor

Kompleks pokrzyżackiego klasztoru, bo o takim miejscu pobytu biskupa łuckiego mówimy, był pod opieką diecezji chełmińskiej od 1929 roku, najpierw jako dzierżawa, a od 1933 roku jako własność. Obiekt poddano gruntownej renowacji, która trwała aż do 1936 roku. Przez trzy lata, do wybuchu wojny miejsce to służyło jako dom rekolekcyjny oraz dom wypoczynkowy dla księży emerytów oraz kleryków. Podczas II wojny światowej mieścił się w nim ośrodek szkoleniowy dla Niemców. Po zakończeniu wojny zdewastowany obiekt powrócił do swoich właścicieli, czyli do diecezji chełmińskiej. W 1950 roku został zabrany przez państwo i uczyniono w nim Państwowy Dom Opieki Społecznej. Kompleks budynków powrócił do prawowitych właścicieli w 1992 roku – już jako własność diecezji toruńskiej – nowo powstałej diecezji po podziale diecezji chełmińskiej w 1992 roku.

Ks. Jan Szych

Termin przybycia biskupa A. Szelążka do Zamku Bierzgłowskiego zbiegł się z ważnymi zmianami w diecezji chełmińskiej. Od 1 września 1945 roku do 30 czerwca 1946 roku rządy w diecezji chełmińskiej sprawował administrator apostolski ks. Andrzej Wronka.

Wstępne ustalenia w sprawie pobytu biskupa oraz grona kapłanów z diecezji łuckiej w diecezji chełmińskiej zapadły jeszcze za rządów administratora. To on przekazał parafię św. Jakuba w Toruniu członkowi kapituły łuckiej ks. prałatowi Janowi Szychowi. Dekret objęcia parafii został wystawiony dnia 11 czerwca 1946 roku, a więc jeszcze przed wprowadzeniem w urząd oraz konsekracją biskupią ks. K. Kowalskiego. Przypomnijmy, że duchowny ten otrzymał nominację na ordynariusza chełmińskiego 4 marca, diecezję objął kanonicznie 30 czerwca, a jego konsekracja oraz ingres miały miejsce 4 sierpnia 1946 roku. Ks. Jan Szych objął parafię toruńską na początku lipca.

Ks. Stanisław Kobyłecki tak wspominał przywołane wyżej wydarzenia:

W tym czasie Ks. Jan Szych był kapelanem SS. Pasterek w ich własnym szpitalu w Toruniu, przy ul. Wałdowskiej, obecnie C. Skłodowskiej. W nadziei powrotu Ks. Biskupa z więzienia zaczął myśleć o mieszkaniu dla niego. Zwrócił się z tą sprawą do Ks. Andrzeja Wronki, ówczesnego Administratora Apostolskiego diecezji chełmińskiej i gdańskiej. Ks. Wronka zgodził się oddać na rezydencję dla Biskupa Szelążka Zamek Bierzgłowski, stanowiący własność Biskupów chełmińskich, a ks. Szycha mianował proboszczem parafii św. Jakuba w Toruniu. Dochody z tej parafii miały być podstawą utrzymania Ks. Biskupa. Tak rozpoczęła się nowa karta historii w życiu Ks. Biskupa Szelążka. Gdy rządy diecezji chełmińskiej objął ks. bp Kazimierz Kowalski, potwierdził w całej rozciągłości decyzję swego poprzednika odnośnie Zamku Bierzgłowskiego i parafii św. Jakuba.

Ks. bp Kazimierz Kowalski

Kiedy w sierpniu 1946 roku biskup Szelążek pojawił się w diecezji chełmińskiej było to krótko po konsekracji oraz ingresie biskupa Kazimierza Kowalskiego do katedry w Pelplinie. Zachował się interesujący list skierowany do biskupa Szelążka przez, ówcześnie jeszcze biskupa-nominata ks. Kazimierza Kowalskiego. Został on napisany w Gnieźnie, dokładnie w Seminarium Duchownym, w dniu 14 czerwca 1946 roku. Oto jego treść:

Niezbadanym zrządzeniem Miłosierdzia Bożego i niezasłużoną łaską Stolicy Świętej zostałem dwa dni temu ogłoszony Biskupem Chełmińskim.
W diecezji pelplińskiej znajduje się pałac w Bierzgłowie pod Toruniem, który jest dotychczas niezamieszkały i nadaje się znakomicie na rezydencję biskupią.
Mając w Seminarium Gnieźnieńskim dwóch kleryków diecezji łuckiej, mianowicie X. Alfonsa Schoenborna (wyświęcony dnia 2. VI na kapłana) i Józefa Reicherta (na 3 kursie), już od dłuższego czasu troskałem się o losy Waszej Ekscelencji.

Dziś, kiedy Boski Arcykapłan przez Namiestnika Swego raczył powierzyć mi rządy nad diecezją pelplińską, proszę, Waszą Ekscelencję o tę łaskę, by przyjął wyżej wymieniony Pałac i zechciał w nim zamieszkać ku radości nas wszystkich, którzy pragniemy wyprosić u Boga jak najszczęśliwszą przyszłość dla diecezji łuckiej i jej Arcypasterza. W osobie Waszej Ekscelencji pragniemy posiadać i uczcić samego Chrystusa Pana na ziemiach pomorskich.

W archiwum w Pelplinie zachował się list biskupa Szelążka do biskupa-nominata, napisany w Kielcach 17 czerwca 1946 roku. Jest on zapewne reakcją na ogłoszoną informację o nominacji biskupiej ks. K. Kowalskiego:

W dziejach Kościoła Świętego w Polsce widnieje twórczy wpływ błogosławieństwa Bożego. Plany tej twórczości objęły Osobę Waszej Ekscelencji. Jak przedziwne są rządy Opatrzności, gdy uprzytomnimy sobie prawdę wiary naszej świętej, że Osobę Waszej Ekscelencji wybrał Pan Bóg przed wiekami, chociaż obecnie ujawnia swe odwieczne wyroki. A jakże jest pełna radości, jak ufnością duszę napełnia inna prawda wiary, że na całą przyszłość przed obliczem Waszej Ekscelencji, zgotował Pan Bóg długie nieprzerwane pasmo zadań, czynów wielkich, zasługujących na wiekuistą nagrodę, że do tych czynów naznaczył bogate łaski, które rozpromienią działalność Waszej Ekscelencji i niezmiernymi zasługami wzbogacą. Więc bez przesady powiedzieć można, że winniśmy złożyć Waszej Ekscelencji najgorętsze powinszowania, a w modlitwach na intencje Ekscelencji pierwiastek dziękczynny na pierwszym miejscu – postawić. Wszak błogosławieństwo Boże przez Osobę Waszej Ekscelencji na nas wszystkich spływać będzie.

Odtworzony przebieg wydarzeń ukazuje, że biskup K. Kowalski przyjął bardzo gościnie biskupa Szelążka. Wydaje się również, że obaj biskupi nawiązali bliskie relacje. Wskazuje na to chociażby liczna korespondencja, która przepływała pomiędzy nimi oraz jej charakter. Nie ograniczała się ona bowiem tylko spraw urzędowych. Przytoczmy treść listu, który wysłał biskup Szelążek 4 marca 1949 roku, były to życzenia imieninowe:

Jest słuszne i oczywiste, że życzenia Imieninowe, skoro są szczere — muszą wychodzić poza ramy szablonu. Nie idzie o stylizację, która właściwie mogłaby znaleźć się bardzo blisko obok zwyczajnych wypowiedzi, często bezdusznych. Gdy jednak ma złożyć życzenia Swemu Dobroczyńcy – biskup wygnaniec, bezdomny, który w osobie Waszej Ekscelencji znalazł Opiekuna – i który Jemu właśnie zawdzięcza oparcie w starości, nawet wykwintny przytułek, to w jego słowach musi dźwięczeć ton niezwykły.

Rozumiem przez to ton najgłębszej wdzięczności. Proszę mi wierzyć, że gdy codziennie powtarzam w Obliczu Pana Jezusa – et pro Autistite Nostro Casimiro – wypowiadam te słowa z tak żywym zespoleniem mojej pamięci, mojego serca, całej duszy mojej z Waszą Ekscelencją, który zawsze stoi przed oczyma, jakby tu szło o osobę najukochańszą.

Te uczucia towarzyszą moim życzeniom.

Zapewne żadne słowa nie zdołają uwydatnić tego, co serce moje pragnie uwydatnić. Ale kiedyś Pan nasz Jezus Chrystus da świadectwo o głębi uczuć moich i w bezmiarach dozgonnej mojej wdzięczności, o nieustannej mojej prośbie zanoszonej do Chrystusa Pana, aby On ubogacał życie Waszej Ekscelencji pełną obfitością Swej łaski.

Kapłani diecezji łuckiej

Na koniec dodajmy jeszcze, że schronienie oraz miejsce posługi znalazło w diecezji chełmińskiej także grono kapłanów z diecezji łuckiej. Poniżej przytaczamy wiele mówiące pismo z 31 grudnia 1948 roku wydane przez wikariusza generalnego diecezji chełmińskiej ks. Bernarda Czaplińskiego:

Z dniem 1 stycznia 1949 r., oddaje Kuria Biskupia posesję w Bierzgłowie Zamku, powiat Toruń, własność Diecezji Chełmińskiej stanowiącą, na którą składają się oprócz Zamku zabudowania gospodarcze i ca[łe] 20 ha roli, w użytkowanie bezpłatne na czas nieograniczony J. Ekscelencji Ks. Biskupowi Diecezji Łuckiej, na utrzymanie Księży repatriowanych z tej Diecezji.

Aby zapewnić pewną samodzielność duszpasterską księżom mieszkającym i posługującym w kaplicy w Zamku Bierzgłowskim ordynariusz chełmiński z dniem 25 grudnia 1948 roku ustanowił przy kaplicy rektorat. W dokumencie czytamy:

Względy duszpasterskie doby obecnej wymagają, aby kaplicę Zamku Bierzgłowskiego udostępnić także okolicznej ludności, powiększonej na skutek odpływu elementu niemieckiego i zaludnienia elementem polsko-katolickim, tym bardziej, że odległość do kościoła parafialnego w Bierzgłowie wynosi około 3 km. Tym powodowany ustanawiam niniejszym Rektorat przy kaplicy Najśw. Maryi Panny w Zamku Bierzgłowskim, upoważniając każdorazowego Księdza Rektora do odprawiania tamże nabożeństw i głoszenia kazań ludowi, zgodnie z kan. 482 i 483 K. Pr. Kan. Na uposażenie i utrzymanie kaplicy i całego domu przeznaczam tamtejszą rolę.

Dk. Waldemar Rozynkowski

Podziel się: