Zagraj w Janusz casino PL i sprawdź lokalne kasyno online.
  • Flaga Ukrainy

„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Uwielbiać Boga w cierpieniu

DO PANA MARTINA

 

JMJT

 

Karmel, 25 listopada 1888

Mój Najdroższy Ojczulku,

Twoja Królowa myśli nieustannie o Tobie i modli się za swego Króla przez cały dzień. Bardzo jestem szczęśliwa w słodkim gniazdku Karmelu i niczego już nie pragnę na ziemi z wyjątkiem tego tylko, bym mego Drogiego Króla ujrzała zupełnie zdrowego. Ale wiem, dlaczego Pan Bóg zsyła nam to doświadczenie: to dlatego, byśmy osiągnęli piękne Niebo. On wie, że nasz kochany Tata jest dla nas wszystkim, co miłujemy najbardziej na ziemi, ale wie również, że trzeba cierpieć, by zdobyć życie wieczne, i oto dlaczego doświadcza nas właśnie w tym, co nam najdroższe.

Czuję również, że Pan Bóg chce dać mojemu Królowi w Królestwie Niebieskim wspaniały tron, tak piękny i tak wyniesiony ponad wszelkie ludzkie pojęcie, że można by słusznie powtórzyć ze św. Pawłem: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowiecze nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, których miłuje”.

Czyż jest ktokolwiek na ziemi, kogo by Bóg miłował bardziej niż najdroższego mego Tatusia?… Doprawdy nie mogłabym w to uwierzyć!… Dzisiaj, zresztą, daje nam Pan Bóg dowody, że się nie mylę, bo zawsze tych doświadcza, których miłuje. Wierzę mocno, że Pan Bóg dlatego zsyła tak wielkie cierpienia na ziemi, aby Niebo wydało się Jego wybrańcom tym lepsze. Mówi przecież, że w dniu ostatecznym „otrze z ich oczu wszelką łzę”. A niewątpliwie im więcej łez będzie do otarcia, tym większa będzie pociecha!…

Do widzenia, Królu mój ukochany, Twoja Królowa raduje się na myśl o dniu, gdy WRAZ Z TOBĄ panować będzie w pięknym i jedynie prawdziwym KRÓLESTWIE Niebieskim.

Teresa od Dzieciątka Jezus

Pan Ludwik Martin w niedługim czasie po wstąpieniu Teresy do Karmelu ciężko zachorował. Rozpoczął się dla niego czas szczególnego zjednoczenia się z Chrystusem w doświadczeniu cierpienia.

Pierwsze objawy choroby ujawniły się przed obłóczynami św. Teresy i zostały zdiagnozowane, jako skleroza mózgu, czyli dolegliwości spowodowane miażdżycą tętnic, która zwęża światło naczyń krwionośnych i sprawia, że doprowadzają one do mózgu mniejsze ilości tlenu i składników odżywczych, przez co pacjent stopniowo traci zdolności poznawcze, a przede wszystkim pamięć.

Na przełomie stycznia i lutego 1989 roku objawy choroby bardzo się nasilają. Celina i Leonia nie mogą dłużej samodzielnie opiekować się ojcem w domu, dlatego pan Martin zostaje umieszczony w zakładzie opiekuńczym Dobrego Zbawiciela w Caen. Po trzyletnim pobycie w szpitalu wraca do Alencon, gdzie opiekuje się nim Celina.

Ludwik Martin bardzo cierpi z powodu choroby. Dodatkowym upokorzeniem jest pozbawienie go możliwości decydowania o swoim majątku. Bardzo to przeżywał i nie rozumiał, dlaczego jego córki zdecydowały się na ten akt, pozbawienia go swobody w działaniu.

W pewnym odstępie czasowym pan Martin przeszedł dwa udary mózgu, które spowodowały paraliż. Pan Ludwik od tego czasu poruszał się na wózku inwalidzkim. Nigdy nie powrócił do pełni sił.

Po wstąpieniu Celiny do zakonu panem Martin zaopiekował się szwagier Izydor Guerin. Ludwik zmarł 29 lipca 1894 roku w wieku 71 lat.

Św. Teresa była postulantką w Karmelu, gdy nastąpił pierwszy atak zaburzeń. W związku z chorobą pana Ludwika, otrzymała wyjątkowe pozwolenie, by napisać list do swego ukochanego ojca. Uczyniła to zachowując w liście charakterystyczny styl wypowiedzi, jaki używała podczas rozmów z ojcem w Buissonnets. Nazywa go swoim „Królem”, a ona podtrzymała tytuł „Królewny”.

Królewna przede wszystkim wyraża swoją miłość do ojca i serdeczną pamięć w modlitwie. Zapewnia, że niczego już nie pragnie, odkąd jest w Zakonie Matki Bożej z Góry Karmel, który nazywa swoim gniazdkiem. Świat przestał się dla niej liczyć. Nie pragnie niczego doczesnego, za wyjątkiem tego, by zobaczyć swojego ojca zupełnie zdrowego.

Teresa przypomina swojemu Królowi, że jest dla wszystkich córek, tym co najdroższe i najcenniejsze. Ona i jej siostry miłują go najbardziej na ziemi. Wzajemna miłość w rodzinie, może być ogromną siłą do przezwyciężenia wszelkich trudności. Św. Teresa ufa bezgranicznie Bogu. Wierzy, że choroba Ludwika Martin ma głęboki i nadprzyrodzony sens, który odkryją dzięki łasce Bożej i modlitwie.

Św. Teresa ma świadomość daru, jakim została obdarowana jej rodzina. Daru cierpienia, które prowadzi do życia wiecznego. Trudniej jest nam znieść ból i udrękę osób najbliższych niż swoją własną. Cierpienie tych, których kochamy może być dla nas większym cierpieniem niż myślimy, ale również okazją do zasługiwania na niebo.

Św. Teresa przypomina o wielkiej miłość Boga do Pana Martin. Wskazuje mu, że jest wybranym przyjacielem Boga, dla którego przygotowany jest wspaniały tron chwały. Im większych doświadcza cierpień na ziemi, tym większą otrzyma pociechę w niebie.

W końcowych linijkach listu św. Teresa wyraża nadzieję, że w przyszłości doświadczenie choroby i cierpienia z tym związane, przyczynią się do tego, że razem z ojcem będą kosztować życia wiecznego w Królestwie Niebieskim. Cierpienie nie tylko jednoczy nas z Jezusem, ale umacnia wzajemne więzi.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech chrześcijaństwa jest troska o chorych, słabych i potrzebujących opieki. Osoba wierząca nigdy nie powinna przechodzić obojętnie obok osoby potrzebującej wsparcia. Nie zawsze możemy pomóc bezpośrednio cierpiącemu, jak św. Teresa nie mogła być przy swoim chorym ojcu. Małe dusze mogą jednak w każdej sytuacji ofiarować chorym i cierpiącym dar swojej modlitwy.

Cierpienie i doświadczenie choroby powinno otwierać przed małymi duszami perspektywę nadchodzącego Królestwa Bożego. Przede wszystkim jednak, powinno być miejscem spotkania z cierpiącym Jezusem, który zawsze pragnie obdarzać nas swoją miłością.

Zastanów się:

Jak przyjmujesz ból lub inne dolegliwości ciała?

Czy potrafisz ofiarować Bogu cierpienie, by w ten sposób jednoczyć się z Jezusem?

Czy potrafisz bezgranicznie zaufać Jezusowi, gdy choroba lub inne nieszczęście, dotyka ciebie lub kogoś z twoich bliskich?

Jaką postawę przyjmujesz wobec innych osób, które zmagają się z chorobą fizyczną lub umysłową?

Czy potrafisz pocieszyć chorego lub podnieść go na duchu?

Jak często modlisz się za osoby chore lub potrzebujące opieki?


Św. Tereso od Dzieciątka Jezus, uproś wszystkim cierpiącym łaskę dobrego i owocnego przeżywania cierpienia, dodawaj im sił i otuchy, pocieszaj i przynieś im ulgę. Pomóż im odważnie dźwigać krzyż i uwielbiać Boga w cierpieniu. Niech Duch Święty prowadzi ich do świętości i szczęścia wiecznego w niebie. Amen.

s. Bogumiła Ptasińska CST

Wcześniejsze artykuły z cyklu Terezjańska korespondencja »

Mały cień Jezusa »                 Jezus jest wszystkim »                  Jedyne lekarstwo »

Podziel się: