„Liczę na to, że nie będę bezczynna w niebie.
Pragnieniem moim jest pracować dalej dla Kościoła i dla dusz, o to proszę Boga, i jestem pewna, ze mnie wysłucha”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Trajektoria życia zakonnego

Maj, czerwiec, to miesiące, w których młodzi ludzie intensywniej rozeznają i ukierunkowują swoją przyszłość. To czas na podejmowanie ważnych decyzji związanych z uczelnią, dalszą edukacją, wyborem drogi życia. Wielu młodych w tym czasie podejmuje pielgrzymki do sanktuariów Maryjnych, aby zawierzać swoje życie, Tej, która „wszystko rozumie”. Już od lat, klasy maturalne przybywają na Jasną Górę, aby wraz z Maryją wejść w kolejny etap na drodze wzrastania w dojrzałości ludzkiej i chrześcijańskiej. To właśnie u stóp Maryi, wielu młodych ludzi słyszy zaproszenie do pójścia za głosem powołania i obiera konkretną rodzinę zakonną czy drogę powołania kapłańskiego.

Ostatnio statystyki podają, zatrważające dane, że coraz mniej jest powołań do Służby Bożej na drodze rad ewangelicznych. Dla tych, co walczą z Kościołem, jest potwierdzenie, że chrześcijaństwo, oddanie siebie na wyłączną służbę, nie jest już pociągające, jak było w dawnych latach, czy wiekach. Czyżby? Odpowiedź znajdujemy w Piśmie Świętym, gdzie Jezus, z jednej strony zaprasza do pójścia za Nim, z drugiej, wskazuje, że On jest Dawcą powołania, i wybiera kogo chce: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili” (J 15, 16). Zatem, szukając odpowiedzi w Słowie Bożym mamy pewność, że nie zabraknie ludzi na tę drogę, bo jest nią Jezus – Droga, Prawda i Życie. Tylko w takiej perspektywie możemy mieć nadzieję i ufać, że Pan daje i On zabiera.

W kontekście ilości powołań w programie telewizyjnym stacji TRECE wypowiedział się hiszpański kard. Aquilino Bocos Merino mówiąc: „Marzę o życiu zakonnym, które jest przejrzyste, spójne i zaangażowane. Jest mi obojętne, czy jest nas dużo, czy mało, ważna jest jakość”.

Jego zdaniem „trajektoria życia zakonnego” jest drogą między światłami i cieniami. Niektórzy chcą widzieć tylko cienie i nie zdają sobie sprawy z jasności. Dlatego chciałby, żeby ludzie wypowiadający się o życiu konsekrowanym pojechali do najuboższych osiedli na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w Kalkucie czy Medellín. „Jesteśmy powołani do obecności i zaangażowania tam, wśród najbiedniejszych. Musimy przezwyciężyć chęć zajmowania się sobą, gdy jest tylu ludzi cierpiących” – stwierdził 83-letni purpurat.

Odnosząc się do koncepcji Kościoła wychodzącego, zaznaczył, że „nie ma innej drogi”. „Papież mówi, że synodalność jest przyszłością życia Kościoła. Synodalność ta prowadzi nas do otwartości, do uczestnictwa i codziennego zaangażowania na rzecz najbardziej potrzebujących. Życie zakonne nie może zejść z tej drogi” – podkreślił kard. Bocos.

Nawiązując do obchodzonego w niedzielę 30 maja w Hiszpanii Dnia Pro Orantibus (Dnia Zakonów Kontemplacyjnych) zaznaczył, że życie konsekrowane jest „nieodkrytym skarbem” w Kościele. Ukazuje bowiem „stałe patrzenie ku górze”, „dążenie do poszukiwania dialogu z Bogiem”. Dlatego kardynał wezwał do przychodzenia „bez lęku” do klasztorów klauzurowych, które są „miejscem spotkania z Bogiem”.

Odważna wypowiedź kard. Bocos uzmysłowić powinna nam, jak ważnym elementem jest pomoc  ludziom młodym w odkryciu powołania kapłańskiego czy zakonnego. To zadanie, dla tych, którzy już kroczą po drogach Pańskich i mają doświadczenie swoich pierwszych stawianych kroków w odczytywaniu powołania i odpowiedzi na nie. To przecież niejednokrotnie gest, zagajona rozmowa z młodym, zaproszenie na rekolekcje, zakonnej kaplicy było pobudką do odczytania w sobie zaproszenia do służby Bożej. My, jako osoby konsekrowane nie możemy spocząć na laurach i ucieszyć się swoim trwaniem w powołaniu. Naszym obowiązkiem jest pomoc Bożemu Siewcy, aby przyprowadzić do Niego, tych, których Ona sam chce. Doskonale zrozumiała to św. Teresa od Dzieciątka Jezus, która wyznała:

„Naszym powołaniem nie jest praca żniwiarza na łanach dojrzałego już zboża. Jezus nie mówi do nas: Spuście oczy, popatrzcie na pola i idźcie żąć. Nasza misja jest daleko wznioślejsza. Oto słowa Jezusa: Podnieście oczy i popatrzcie. Popatrzcie, jak wiele w moim niebie jest miejsc pustych, waszym zadaniem jest je zapełnić, jesteście moimi Mojżeszami modlącymi się na górze, proście mnie o robotników a poślę ich wam, oczekuję jedynie modlitwy, jednego westchnienia waszego serca” .

I możemy również dodać, oczekuję również działania, wysiłku, odpowiedzialności za przekaz Ewangelii, która rodzi nowych siewców, aby Orędzie Dobrej Nowiny zanieść aż na krańce świata.

s. Dawida Prusińska CST

Podziel się: