DZIEŃ TRZECI – 24 WRZEŚNIA
Codzienność, w której odnajduję siebie. Poszukiwanie swojego miejsca w Kościele.
Codzienność naznaczona jest całą plejadą wydarzeń, w których uczestniczymy, zdążający pielgrzymi, aby w końcu rzucić się w ramiona Ojca. Każdego dnia, wieczorem zatrzymajmy się, by stanąć w prawdzie wobec siebie i Boga. Tak jakbyśmy przeglądali się w lustrze naszej codzienności, w którym widać wyraźnie piękno i niedociągnięcia. Jeśli będziemy szczerzy, a lęk nie zagłuszy naszego sumienia, odkryjemy prawdę o sobie. Jesteśmy wciąż w drodze, a rysy na sercu są potwierdzeniem, że cały czas wędrujemy. Prawda niejednokrotnie boli, ale złączona z Miłością Miłosierną czyni nas wewnętrznie wolnymi, aby nie zatrzymać się w drodze. Iść pomimo tego, że każdego wieczora będziemy odkrywać niezliczoną ilość własnych niedomagań.
W codzienności, w której odnajdujemy prawdziwego siebie, w całej pokorze i odwadze, Jezus zaprasza nas, do poszukiwania swojego miejsca w Kościele, we wspólnocie ludzi. Kościół jest jak matka, która troszczy się o swoje dzieci, ale jest też matką wymagającą, która koryguje i poucza. Nie możemy zatrzymać się tylko na swoim własnym dobrostanie duszy, kiedy miliony istnień pożera ogień piekielny. Chrystus chce wszystkich doprowadzić do swego Królestwa, a do tego potrzebuje naszych rąk, ust, modlitw. Teresa z Lisieux wstępując do Karmelu miała jasno sprecyzowaną misję i jako karmelitanka pogłębiała własną specyfikę duchowości. Pisała:
„Być twą oblubienicą, Jezu, być karmelitanką, być – poprzez moje zjednoczenie z Tobą – matką dusz, to powinno mi wystarczyć…, lecz tak nie jest… Te trzy przywileje: Karmelitanka, Oblubienica i Matka są z pewnością moim powołaniem, a jednak odkrywam w sobie także inne powołania”. (…) „Słyszałam nieustannie krzyk Jezusa na krzyżu: „Pragnę!” (…) Chciałam dać pić mojemu Ukochanemu i sama czułam, ze trawi mnie pragnienie dusz… Jeszcze nie dusze kapłanów przyciągały mnie wówczas, lecz dusze wielkich grzeszników, płonęłam pragnieniem, by ich wyrwać z wiekuistego ognia…”.
Miłość, troska o innych, znalezienie swojego miejsca w Kościele otwiera nas na nowe horyzonty, w których jest miejsce na każdego wierzącego, poszukującego i poranionego.
Jezu, zawierzam Tobie moją codzienność, w której odnajduję siebie z całym bagażem moich upadków i niedoskonałości, zwycięstw i powstań.
Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego zawierzając swój trud budowania człowieczeństwa i odnajdywania swego miejsca w Kościele.
s. Dawida Prusińska CST
















