Moje kochane siostry, Tata jest w Niebie!… Otrzymałam jego ostatnie tchnienie, zamknęłam mu oczy… Jego piękna twarz natychmiast przyjęła wyraz błogosławieństwa, tak głębokiego pokoju! Spokój maluje się na jego rysach… Zgasł zupełnie łagodnie kwadrans po 8.
Fragment listu Celiny Martin napisany do Karmelu
W niedzielę 29 lipca 1894 roku odszedł do wieczności Ludwik Martin. Zmarł w La Musse. Jego pogrzeb odbył się cztery dni później 2 sierpnia 1894 roku.
Kim był Ludwik Martin i dlaczego warto pamiętać datę jego narodzin dla nieba?
Przede wszystkim pobożnym i gorliwym katolikiem, kochającym mężem Zelii Martin, troskliwym ojcem oraz zaradnym przedsiębiorcą z zasadami.
Ludwik Martin urodził się 22 sierpnia 1823 roku w Bordeaux. Ludwik był najmłodszym dzieckiem w rodzinie. Wszyscy jego bracia i siostry umarli przedwcześnie.
Mały Ludwik był wychowany w wojskowej atmosferze, gdyż jego ojciec był kapitanem walczącym w 19. pułku szwolażerów w Hiszpanii. W 1830 roku chłopiec przeniósł się wraz z ojcem do Normandii i zamieszkał w Alencon.
Ludwik Martin z zawodu został zegarmistrzem. Fach zegarmistrzowski zdobył w Szwajcarii. Swoją pracę wykonywał bardzo staranie i precyzyjnie. Z czasem otworzył w Alencon swój zakład zegarmistrzowski. Później rozszerzył działalność zakładu i wykonywał również prace jubilerskie.
W młodzieńczym wieku Ludwik zapragnął poświęcić się Bogu poprzez życie zakonne. Nie został przyjęty do zakonu Kanoników Regularnych Świętego Augustyna z powodu niewystarczającego wykształcenia. Ludwik Martin nie znał łaciny, która była wówczas niezbędna do sprawowania liturgii.
Kiedy Ludwik miał 35 lat poznał Zelię Guerin i po okresie trzech miesięcy narzeczeństwa zdecydował się na ślub z młodą i uroczą kobietą. Ludwik i Zelia bardzo się kochali, wspierali w budowaniu więzi małżeńskiej, a później tworzeniu domu rodzinnego.
Ludwik troszczył się o swoją żonę i dzieci. Dbał o dobrobyt materialny rodziny, ale przede wszystkim zwracał uwagę na chrześcijańską atmosferę w domu. Razem z żoną codziennie rano chodził do kościoła na Mszę świętą, często adorował Najświętszy Sakrament i dużo się modlił. Swoim dzieciom czytał Żywoty Świętych, uczył ich katechizmu i pacierza. W wolnych chwilach zabierał rodzinę na spacery, wieczorami często rozmawiał z żoną i dziećmi.
Ludwik Martin, jako przedsiębiorca miał swoje zasady. Nigdy nie otwierał swojego zakładu zegarmistrzowskiego w niedzielę. Kiedy zakład koronkarski prowadzony przez jego żonę Zelię zaczął bardzo dobrze prosperować, zrezygnował ze swojej pracy, by pomóc żonie w prowadzeniu firmy. Zarobionych pieniędzy nie zatrzymywał tylko dla siebie, ale potrafił wspomagać ubogich oraz dawał znaczne datki na rzecz kościoła.
Ludwik Martin był przewidujący i pragmatyczny. Po śmierci żony, sprzedał jej zakład koronkarski, a pieniądze dobrze zainwestował, tak by rodzina była zabezpieczona i mogła swobodnie przez wiele lat korzystać z funduszy. Mimo tego, iż rodzina Martin była zasobna, nigdy jej członkowie nie żyli ponad stan. Ludwik Martin nauczył swoje córki życia skromnego i prostego.
Warto pamiętać o tym, że Ludwik Martin wspierał swoje córki w rozeznaniu powołania i wyborze drogi życiowej. Ufał Bogu i całkowicie zdał się na Opatrzność Bożą. Cieszył się, że jego dzieci służą Bogu w Kościele i każdego dnia modlił się w ich intencji. Zanim zachorował w miarę możliwości odwiedzał swoje córki w klasztorze i przynosił do Karmelu złowione przez siebie ryby.
W 1889 roku Ludwik Martin w wyniku miażdżycy przeszedł dwa udary mózgu, które spowodowały paraliż. Ludwik mógł poruszać się tylko na wózku inwalidzkim. Pan Martin mężnie i cierpliwie znosił swoją chorobę. Nigdy nie skarżył się na swój los. Przez trzy lata przebywał w szpitalu Caen. Dopiero w roku 1892 powrócił do Lisieux. Ludwikiem Martin w czasie choroby opiekowała się Celina i Leonia.
Ludwik Martin 18 października 2015 roku wraz ze swoją żoną Zelią został ogłoszony świętym Kościoła Katolickiego. Dla wielu współczesnych mężczyzn może być wzorem do naśladowania. Potrafił połączyć głębokie życie duchowe z prowadzeniem firmy oraz chrześcijańskim stylem życia. Dbał o swoją żonę i dzieci, jednocześnie rozwijając swoje osobiste pasje i zainteresowania.
s. Bogumiła Ptasińska CST
















