WSPOMNIENIE O MATCE BERNARDZIE NAKONOWSKIEJ
W nowicjacie zrodziły się trudności w moim powołaniu i postanowiłam odejść oznajmiając o tym siostrze Mistrzyni. Wkrótce potem przyszła do mnie Matka Bernarda na rozmowę odnośnie mojego postanowienia. Kiedy wyjawiłam jej swoje wątpliwości, które mnie dręczyły, powiedziała mi ze spokojem: Niech siostra najpierw odprawi nowennę do Najświętszego Serca Pana Jezusa, prosząc o światło. Ja również miałam w początkach mego życia zakonnego podobna pokusę. Nim jednak taki krok powzięłam, zaczęłam nowennę do Najświętszego Serca Jezusa. I zostałam.
Chętnie przyjęłam radę Matki Bernardy rozpoczęłam gorąco modlić się do Serca Pana Jezusa odmawiając Litanię do Serca Bożego, które nas tak umiłowało…
Już po kilku dniach modlitwy zrozumiałam, że to była pokusa szatana, który chciał mnie wyprowadzić w pole i pozbawić ziszczenia moich pragnień pójścia za Chrystusem na wyłączną Jego służbę.
Nie czekając końca nowenny poszłam do Matki i oznajmiłam z radością, że zostaję. Podziękowałam jej serdecznie za uratowanie mojego powołania. Odtąd nigdy nie zdarzyło mi się, bym żałował swego wyboru życia mimo różnych trudności, które są nieuniknione na tej drodze życia.
Obserwowałam Matkę Bernardę i uczyłam się od niej, jak trzeba się modlić, jak kochać Pana Jezusa, jak cierpieć. Jak się uniżać, by On wzrastał we mnie! – te słowa Jana Chrzciciela były ulubioną dewizą Matki, którą często powtarzała nam, jako motto swoich konferencji czy matczynych rad.
s. Klemensa Czerwińska CST
Archiwum Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus
















