Skupienie to z pewnością jeden z najbardziej poszukiwanych towarów we współczesnej erze wewnętrznego rozbicia człowieka. Jesteśmy nieustannie bombardowani setkami informacji, a każda z nich niesie ze sobą olbrzymi ładunek treści i emocji. Akty terroru, konflikty zbrojne, kataklizmy, zabójstwa, głód, wybory polityczne, katastrofy, śmierć niewinnych osób, dzieci… Oraz sprawy nieistotne, które — w erze duchowej pustki — urastają do rangi najważniejszych, i wdzierają się na pierwsze strony gazet: skandale, plotki, reklamy, listy przebojów, rajdy, Liga Mistrzów, wybory miss, śluby i rozwody celebrytów… A wszystko przy włączonym komputerze, ze słuchawkami w uszach, smartfonem w ręku i grającym gdzieś w tle 50-calowym telewizorem… Jak długo człowiek wytrzyma coś takiego? Czy dziwisz się, że coraz mniejsza garstka szaleńców Bożych wyrusza za Jezusem na pustynię serca?…
Jeśli naprawdę chcesz się modlić w ciszy, musisz podjąć bezkompromisową decyzję zredukowania zewnętrznych bodźców do niezbędnego minimum. Nie tylko wtedy, gdy trwasz przed obliczem Boga, lecz przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nie będzie to łatwe, wiem… Czeka cię walka do końca życia. To jakby pchanie kamienia pod góry, wbrew sile ciężkości. Przystajesz na chwilę, a kamień natychmiast stacza się w dół. Znowu podejmujesz trud wspinaczki, a on znowu ci ucieka. I jeszcze raz pod górę, i jeszcze raz… Dla Jezusa. Po jakimś czasie osiągasz jedną z półek, spoglądasz w dół i stwierdzasz, że warto było. Podejmujesz dalszą wspinaczkę. I tak bez końca…
Całkowita wolność od rozproszeń nie jest możliwa. One wciąż wracają i nigdy cię nie opuszczą. Z pomocą Ducha Świętego możesz jednak zminimalizować ich negatywny wpływ, przemieniając je w jeszcze jeden akt zapomnienia o sobie. Jak Teresa z Lisieux. Ona wiedziała, że modlitwa nie jest samotną wyspą w morzu codziennych obowiązków; jest częścią życia. Dlatego wypracowała odpowiednie postawy wewnętrzne na każdy moment dnia, które pomagały jej potem skupić się w trakcie modlitwy. Szczególnie trzy: życie w obecności Bożej, życie dla Jezusa oraz akty miłości.
Życie w obecności Bożej
Teresa zdaje sobie sprawę, że nie ma ani jednej minuty w życiu, która byłaby wyłączona z woli Bożej. Siostra Genowefa (Celina) przekazuje:
Kiedy ją pytałam, czy zapomina czasem o obecności Bożej, odpowiedziała mi z wielką prostotą: „0 nie, wiem dobrze, że nawet trzech minut nie pozostaję bez pamięci o Bogu”. Okazałam moje zdumienie, że taka piIność może być możliwa. Teresa odpowiedziała: „Jest rzeczą naturalną, że myśli się o kimś, kogo się kocha”.
RiW, s. 285
Teresa zapisuje:
Przeczytałam kiedyś, że budując mury Jerozolimy, lzraelici używali jednej tylko ręki, w drugiej bowiem trzymali miecz. Ten obraz dobrze oddaje, co winniśmy czynić. Używać przy pracy jednej tylko ręki, drugą zaś bronić duszy przed rozproszeniem, które nie pozwala zjednoczyć się z Bogiem.
RiW, s. 285
W takim stanie ducha Teresa wykonuje swoje codzienne obowiązki. Potwierdzi to później jedna z sióstr na procesie kanonizacyjnym: „Skupienie na jej twarzy, nawet podczas rekreacji, robiło duże wrażenie na siostrach”.
Staraj się o skupienie w ciągu dnia, żyj świadomością, że w każdej chwili Bóg ci coś proponuje, że jest w tobie i ciągle czegoś od ciebie oczekuje. Nie pozwól sobie na bezmyślność, lenistwo i stratę czasu. Zobaczysz już wkrótce, że o wiele łatwiej przyjdzie ci o Nim myśleć podczas modlitwy wewnętrznej.
Życie dla Jezusa
Być dla Jezusa — myśl ta snuje sit jak przewodnia nic przez całe życie Teresy. Chce sprawiać Mu radość, zupełnie nie troszcząc się o siebie. Chce być Jego zabawką, piłką…
Jakiś czas wcześniej oddałam się Dzieciątku Jezus na zabawkę. Powiedziałam Mu, by nie traktował mnie jak rzeczy cennej, którą dzieci jedynie oglądają, nie śmiąc nawet jej dotknąć, lecz jak piłkę, która nie ma żadnej wartości, którą może rzucić, kopnąć, przekłuć, zostawić w kącie lub przycisnąć do serca, jeśliby Go to ucieszyło.
Rkp A 64r°
Obraz ten pojawia się kilkakrotnie w Rękopisach. Być piłką w ręku Jezusa znaczy nie dbać o siebie – niech On robi ze mną, co chce.
Nie mogę powiedzieć, że w czasie dziękczynienia doznawałam pociech, może wtedy miałam ich najmniej. Uważam, że nic w tym dziwnego, gdyż ofiarowałam się Jezusowi nie po to, by, goszcząc Go, czerpać z tego pociechę, lecz przeciwnie, by sprawić przyjemność Temu, który daje mi siebie.
Rkp A 79v°
Jeśli potrafisz tak całkowicie oderwać się od siebie, nie będziesz miał już tylu trudności na modlitwie. Potraktujesz rozproszenia jako formę zabawy Jezusa z tobą. Skoro On je dopuszcza, czym się przejmować? Przechodzisz obok nich, choć one wcale nie chcą od ciebie odstąpić. Idą za tobą krok w krok, aż dochodzicie razem do Jezusa. Oddajesz się Mu wraz z nimi, On zaś przemienia twoje rozproszenia w najczystsze złoto.
Akty miłości
Postawą życiową, w której Teresa — niejako ubocznie — ćwiczy się w skupieniu, są jej nieustające akty miłości. W Rękopisie A pisze:
Boże mój! Czy Twoja wzgardzona Miłość musi pozostać w Twym sercu? Wydaje mi się, że gdybyś znalazł dusze gotowe oddać sią na Całopalną Ofiarę Twojej Miłości, to prędko byś je strawił Swym ogniem, wydaje mi się, że byłbyś szczęśliwy, gdybyś nie musiał już powściągać w sobie fal Twej nieskończonej czułości… Jezu! Niech tą szczęśliwą ofiarą stanę się ja, straw mnie bez reszty ogniem Twej Boskiej Miłości!
Rkp A 84r°
Każdy moment dnia przemienia w dar z siebie. Później, idąc na modlitwę, stara się zachować tą same wewnętrzną dyspozycję — łączy akty wiary z aktami miłości i oddania się Jezusowi.
Te trzy postawy pozwalają Teresie lepiej skupić się w modlitwie wewnętrznej. Możesz czynić to samo. Potrzeba tylko trochę więcej czujności. Warto jednak, gdyż nagroda jest sowita — o wiele lepiej przeżyjesz czas spędzony z Bogiem w ciszy. Modlitwa przełoży się na twoje życie, a życie na modlitwę. Jeżeli w ciągu dnia służysz, tracisz siebie, nie dbasz o osobiste korzyści, nie martw się, jeśli w trakcie modlitwy twoje myśli będą wciąż gdzieś uciekały — Jezus rozpoznaje cię i nadrabia twoje braki.
Zdarza się nieraz, że pomimo zastosowania wszelkich środków, w ogóle nie możesz się skupić. Rozproszenia atakują cię ze zdwojoną siłą, a Jezus milczy, nie odpowiadając na twoje pytania i poszukiwania. Teresie nie obcy jest taki stan ducha i… nie przejmuje się tym wcale. Pozwala Jezusowi nie tylko milczeć, ale i spać! Pisze o tym między innymi we fragmencie poświęconym rekolekcjom przed złożeniem ślubów zakonnych:
W mojej łódce Jezus spał, tak jak zwykle. Ach! Widzę jasno, że rzadko dusze pozwalają mu spać w nich spokojnie. Jezus jest tak zmęczony ciągłym podtrzymywaniem rozmowy i nieustannym wychodzeniem naprzeciw, że chętnie korzysta z możliwości odpoczynku, jaki Mu ofiarują. I nie zbudzi się zapewne przed wielkimi rekolekcjami w wieczności. Lecz nie sprawia mi to przykrości, przeciwnie: sprawia mi to ogromną radość.
Rkp A 75v°
Pozwól Jezusowi spać! Jeśli śpi w twojej łódce, znaczy, że czuje się w niej bezpiecznie. Nieprzytłoczony naglącymi sprawami do załatwienia. Jeśli nie potrafisz sobie poradzić z rozproszeniami, uśmiechnij się i powiedz Mu: „Dobranoc, Jezu! Śpij dobrze, teraz ja będę czuwał. Odpocznij, bo jestem tu z Tobą. Moja łódka należy do Ciebie. Ty tylko śpij teraz. Jak kiedyś na rękach swej Matki”.
W jednym z listów Teresa pisze: „W modlitwie nie chodzi o rozum, tylko o serce”. Modlitwa to sprawa miłości, nie myśli. Liczy się Twoja wola, nie wyobraźnia. Na pytanie siostry Genowefy: „Co mówisz Jezusowi Teresa odpowiada: „Nic. Kocham Go”.
ks. Andrzej Muszala
Fragment książki: Wybieram wszystko. Teresa Martin.
















