Pismo Święte to nie tyle piękny i natchniony tekst; nawet nie tyle przekaz informacji o Bogu – to żywy Jezus! To Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. W liście do Celiny z lipca 1894 roku Teresa cytuje zdanie z Ewangelii św. Jana: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moje słowa, a Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy” (J 14, 23). I komentuje:
Zachowywać słowa Jezusa – oto jedyny warunek naszego szczęścia, dowód miłości naszej dla Niego. Ale czymże jest to słowo? Zdaje mi się, że słowo Jezusa to On sam. On Jezus, Słowo, Słowo Boże!
LT 144
Ewangelia ma dla Teresy tę samą wartość co Eucharystia. To nie papier, nie druk – to wcielona Druga Osoba Boska. Jezus Chrystus, który obiecał, że pozostanie z nami po wszystkie dni, aż do skończenia świata (por. Mt 28, 20). A ja? Czy mam Pismo Święte przy sobie? Czy czytam je, analizuję, otwieram w trakcie modlitwy wewnętrznej? Czy nawiązują kontakt z jego Autorem?
Teresa w Piśmie Świętym odkrywa „charakter” Boga. Czytając, patrzy na oblicze Chrystusa jak na ikonę. I w rzeczy samej, Bóg nieustannie pisze swą ikoną, rodząc Syna – Słowo. To Jego lustro, w którym się przegląda. Teresa patrzy weń, wierząc, że ujrzy w nim Oblicze swego Umiłowanego.
Karty Pisma Świętego to okno do nadprzyrodzonego świata. Spisane przez ludzkich autorów atramentem Ducha Świętego, ułożone w całość – Stary i Nowy Testament – dają pełny obraz Boga. W nich odkrywa, że Bóg jest miłością. Miłością miłosierną. Nieskończoną. Spostrzega, że Jezus jest jedynym Panem jej życia, ona zaś synem marnotrawnym, celnikiem, Maria Magdaleną…
Tak, czuję, że choćbym na sumieniu miała wszystkie możliwe grzechy, to i tak bym poszła, ze skruszonym z żaIu sercem, rzucić się w ramiona Jezusa, gdyż wiem, jak drogi Mu jest syn marnotrawny, który do Niego powraca.
Rkp C 36v°
Pismo Święte to dla Teresy jeden wielki tekst modlitwy. Czytając Ewangelie, upodabnia się do Jezusa, wręcz utożsamia się z Nim. Zapożycza Jego słowa, by modlić się do Ojca. Jak kapłan, który oddaje swe usta Jezusowi, gdy mówi: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje…”. Teresa jest na tyle odważna, że nie waha się cytować Modlitwy arcykapłańskiej jako swojej własnej. Nawet dodaje w niej żeńskie końcówki!
Ty wiesz, Panie, że nie mam innych skarbów niż dusze, z którymi spodobało Ci się mnie połączyć i które Ty właśnie mi powierzyłeś. Ośmielam się zatem zapożyczyć Twoje słowa, które wypowiedziałeś do Ojca Niebieskiego w czasie ostatniego wieczoru, kiedyś przebywał jeszcze na ziemi jako podróżnik i człowiek śmiertelny. (…) I dla mnie nastanie wieczór ostatni. A wówczas, mój Boże, chciałabym moc Ci powiedzieć te słowa: „Otoczyłam Cię chwałą na ziemi, wypełniłam dzieło, które mi powierzyłeś; dałam poznać imię Twoje tym, których mi dałeś: oni są Twoi, a ty mi ich dałeś. Teraz widzą, że wszystko, co mi dałeś, pochodzi od Ciebie, gdyż przekazałam im słowa otrzymane od Ciebie, a oni je przyjęli i uwierzyli, że Tyś mnie posłał. Proszę za tych, których mi dałeś, oni są Twoi. Nie jestem już na świecie, gdyż powracam do Ciebie, oni jednak pozostają na świecie. Ojcze Święty, dla imienia Twego zachowaj tych, których mi dałeś. Ja idę teraz do Ciebie, lecz, póki jestem na świecie, mówię to wszystko, aby Twoja radość była w nich pełna. Nie proszę, byś ich zabrał ze świata, lecz byś uchronił ich od złego. Oni nie są ze świata, jak i ja nie jestem ze świata. A nie tylko za nich proszę, lecz również i za tych, którzy uwierzą w Ciebie dzięki ich słowu.
Rkp C 34r° – 34v°
Lekceważenie lektury Pisma Świętego to grzech przeciwko samemu Duchowi Świętemu! Zjednoczenie z Jezusem jest niemożliwe bez codziennego, refleksyjnego lectio divina. Jeśli przeżywasz trudności na modlitwie, otwórz Ewangelię, czytaj ją, zapożyczaj słowa Jezusa. Czyń je swoimi. Nie bój się!
ks. Andrzej Muszala
Fragment książki: Wybieram wszystko. Teresa Martin.
















