Modlitwa Teresy nigdy się nie kończy, stając się stałym usposobieniem jej ducha. Każda chwila należy do Jezusa, przez wszystko może wyrazić Mu wiarę, nadzieję i miłość. W Rękopisie C podaje swoją słynną definicje modlitwy, która po latach znajdzie się w oficjalnym Katechizmie Kościoła Katolickiego:
Dla mnie ku modlitwa to poryw serca, to proste spojrzenie ku Niebu, to okrzyk wdzięczności i miłości, tak w doświadczeniu jak i w radości, słowem: to coś wielkiego, nadprzyrodzonego, co powiększa moją duszę i jednoczy mnie z Jezusem.
Rkp C 25r°-25v°
Modlitwa dla Teresy to nie tylko rozmowa z Bogiem. To nie tylko słowa, nawet te najpiękniejsze: uwielbienia, dziękczynienia. To nie czynność intelektualna, wymagająca ciągłej uwagi i natężonej pracy umysłu. Modlitwa to akt całej osoby. To „poryw serca”. Nawet wtedy, kiedy jest zmęczona, gdy śpi…
Modlitwa to także ,,okrzyk wdzięczności i miłości, tak w doświadczeniu, jak i radości”. Czyli zawsze. Dlatego Teresa modli się niezależnie od odczuć, raz pozytywnych, raz negatywnych. Samopoczucie nie jest istotne – zawsze przecież można wydać z siebie „okrzyk”. A okrzyk ma to do siebie, że jest krótki i intensywny. Z pewnością chodzi jej tu o akty strzeliste, które praktykuje każdego dnia, po wielekroć. Przeplata nimi każde zajęcie: pracę, posiłki, odpoczynek, redagowanie tekstów…
Modlitwa to „coś, co jednoczy ją z Jezusem”. Czyż to nie cudowne, że możemy zawsze nawiązać z Nim kontakt, wykonując jakąkolwiek czynność, byle dobrze, z pełnym wykonując zaangażowaniem i w skupieniu? Wszak każde zadanie pochodzi od Boga, każde jest w obrębie Jego woli!
W zakrystii, w szwalni, w portierni, w refektarzu Teresa zawsze wypełniała swoje zadania z wielkim duchem wiary i stałą uwagą na obecność Bożą. Nigdy nie poddając się roztargnieniu wśród najbardziej absorbujących zajęć. Nigdy nie okazując najmniejszej oznaki zniecierpliwienia.
s. Agnieszka, PO, s. 465
Bóg oczekuje od nas czujności serca. Podjęcie nieprzyjemnej pracy, systematyczna nauka, uczciwość na egzaminach, kontrola myśli i spojrzeń w trakcie przeglądania internetu, punktualne chodzenie spać, nieprzesiadywanie po nocach – wszystko może być okrzykiem miłości ku Jezusowi. Każdą minutę możemy zamienić w coś nadprzyrodzonego. Jak Teresa, która nawet pisanie autobiografii przeplata aktami strzelistymi za braci:
O Panie, Twoje dziecko pojęło Twe boskie światło, przeprasza Cię za swoich braci i zgadza się spożywać chleb boleści tak długo jak zechcesz. l wcale nie pragnie wstawać od stołu napełnionego goryczą, przy którym siedzą biedni grzesznicy, aż po dzień, który sam wyznaczyłeś. Lecz czy nie można równocześnie zawołać, w imieniu swoim i swoich braci: „Miej litość, Panie, nad nami, bo jesteśmy biedni i grzeszni! Ach! Panie, odeślij nas usprawiedliwionymi”. By ci wszyscy, którzy nie dostrzegli jaśniejącej pochodni wiary, mogli wreszcie ją dojrzeć.
Rkp C 6r°
Teresa przechodzi od historii do modlitwy, od modlitwy do historii. I tak w kółko. Opisuje swoje życie, swobodnie przeplatając tekst rozmową z Jezusem. Gdy jakiś okrzyk duszy nagle przerywa ciąg pisania, notuje go natychmiast. Praca i modlitwa stanowią dla niej całość. Dlatego jej Rękopisy są doskonałym podręcznikiem modlitwy w praktyce. Bo – jak pisze w jednej ze swych poezji – Żyć miłością, to Ciebie w sobie strzec. To Ciebie w sobie strzec, z uwagą, z troską.
ks. Andrzej Muszala
Fragment książki: Wybieram wszystko. Teresa Martin.
















