Zagraj w Janusz casino PL i sprawdź lokalne kasyno online.
  • Flaga Ukrainy

„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Kuria Biskupia Łucka w Zamku Bierzgłowskim

Kuria Łucka

Od momentu przybycia biskupa łuckiego do Zamku Bierzgłowskiego miejsce, które wcześniej kojarzone było głównie z domem rekolekcyjnym oraz domem wypoczynkowym dla księży, nabrało innego charakteru. Przede wszystkim stało się siedzibą nieformalnej łuckiej kurii diecezjalnej. Nie była to przecież kuria we właściwym tego słowa znaczeniu, a raczej, jak napisze Maria Dębowska, można tu mówić o urzędzie związanym z osobą samego biskupa A. Szelążka oraz o jego kancelarii. Biskup używał jednak pieczątki, na której znajdował się napis: Kuria Biskupia Łucka w Zamku Bierzgłowskim, powiat Toruń.

W 1947 roku biskup A. Szelążek mianował ks. J. Szycha wikariuszem generalnym. Po jego śmierci funkcję tę 12 września 1948 roku biskup powierzył ks. Stanisławowi Kobyłeckiemu. Był to ostatni wikariusz generalny biskupa łuckiego. W Zamku Bierzgłowskim zamieszkał wraz z biskupem ks. prałat Leopold Szuman, zmarł on kilka miesięcy przed nim w dniu 21 listopada 1949 roku. Biskup zabiegał, aby w Zamku Bierzgłowskim zamieszkał także archiwista ks. Florentyn Czyżewski. Liczył bowiem na jego pomoc i wiedzę przy odtwarzaniu informacji z akt metrykalnych. Na jego przyjazd nie zgadzał się jednak początkowo ordynariusz diecezji lubelskiej biskup Stefan Wyszyński. Jak wspomniano wyżej ks. Czyżewski posługiwał właśnie w jego diecezji, niedaleko Chełma. Kapłan ten pojawił się w Zamku Bierzgłowskim prawdopodobnie na początku listopada 1947 roku. Dodajmy, że zmarł kilka miesięcy po śmierci biskupa Szelążka, dnia 7 sierpnia 1950 roku.

Korespondencja ze Stolicą Apostolską i biskupami

Biskup Szelążek mimo podeszłego już wieku prowadził bardzo aktywną działalność administracyjną. Świadczy o tym chociażby zachowana bogata korespondencja, która zarówno wychodziła spod pióra biskupa, jak i przychodziła do Zamku Bierzgłowskiego. Zachowały się chociażby jego listy wysyłane do papieża Piusa XII oraz Sekretariatu Stanu. Znamy kilka listów, w których proszono biskupa o wsparcie w procesach beatyfikacyjnych oraz kanonizacyjnych. Biskup wysyłał listy popierające starania o kanonizacje bł. Jana z Dukli oraz beatyfikacje: Bernarda Łubieńskiego, Szymona z Lipnicy oraz Rafała Kalinowskiego. Kardynał Adam Sapieha, pismem z 12 czerwca 1949 roku, zapraszał biskupa Szelążka na obchody 550 rocznicy śmierci królowej Jadwigi. Wydarzenia rocznicowe miały pomóc w podjęciu starań zmierzających do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego królowej.

Biskup korespondował z Prymasami: Augustem Hlondem i Stefanem Wyszyńskim. Zachowała się obfita korespondencja z wieloma biskupami, np.: Stanisławem Adamskim (diecezja katowicka), Franciszkiem Bardą (diecezja przemyska), Eugeniuszem Baziakiem (arcybiskup lwowski, wygnaniec, od kwietnia 1946 roku z siedzibą w Lubaczowie), Lucjanem Bernackim (archidiecezja gnieźnieńska), Juliuszem Bieńkiem (diecezja katowicka), Zygmuntem Choromańskim (archidiecezja warszawska), Stanisławem Czajką (diecezja częstochowska), Józefem Gawliną (biskup polowy Wojska Polskiego, opiekun Polaków na uchodźstwie), Zdzisławem Golińskim (diecezja lubelska), Romualdem Jałbrzykowskim (arcybiskup wieleński, od 1945 roku przebywał w Białymstoku), Franciszkiem Jopem (diecezja sandomierska), Czesławem Kaczmarkiem (diecezja kielecka), Michałem Klepaczem (diecezja łódzka), Franciszkiem Korszyńskim (diecezja włocławska), Kazimierzem Józefem Kowalskim (diecezja chełmińska), Teodorem Kubiną (diecezja częstochowska), Kantym Lorkiem (diecezja sandomierska), Stanisławem Łukomskim (diecezja łomżyńska), Wacławem Majewskim (archidiecezja warszawska), Stanisławem Rospondem (archidiecezja krakowska), Adamem Sapiehą (archidiecezja krakowska), Janem Stepą (diecezja tarnowska), Antonim Szlagowskim (archidiecezja warszawska), Ignacym Świrskim (diecezja siedlecka), Wojciechem Tomakiem (diecezja przemyska) oraz Tadeuszem Zakrzewskim (diecezja płocka).

Znamy także korespondencje biskupa z administratorami apostolskimi: Teodorem Benschem (diecezja warmińska), Karolem Milikiem (archidiecezja wrocławska), Edmundem Nowickim (administrator kamieński, lubuski i prałatury pilskiej, Gorzów Wielkopolski), Czesławem Sokołowskim (diecezja siedlecka) oraz Andrzejem Wronką (diecezja gdańska-diecezja chełmińska).

Świadectwo biskupa siedleckiego

Biskup siedlecki Ignacy Świrski z liście z 14 października 1946 roku odwołuje się do aktywności biskupa łuckiego:

Na widok pisma Waszej Ekscelencji doznaję zawsze głębokiego wzruszenia jak kiedyś za moich czasów kleryckich, gdy miałem szczęście nie tylko rozmawiać, ale i korespondować z Waszą Ekscelencją. Jak wówczas tak i teraz list Waszej Ekscelencji wprawia mnie w podziw i zawstydza. Wszak ten ostatni list to obszerny referat, który wymagał dużo czasu i pracy i który świadczy nie tylko o pracowitości W. E. ale i świeżej jeszcze pamięci. Mimo ciężaru lat i przeżyć nadludzkich Ekscelencja zachował zupełną młodość ducha, pozostał takim, jakim Go pamiętam z Petersburga, nawet charakter pisma niewiele się zmienił. Naprawdę pełen jestem podziwu dla tej młodzieńczości ducha i czuję się bardzo zawstydzonym, gdy porównam W. E. z sobą. Pod żadnym innym względem nie miałbym odwagi robić porównania takiego i tylko pozwoliłem sobie pod względem wieku. Chociaż pod względem lat jestem znacznie młodszym, to jednak pod względem młodzieńczości ducha ustępuję W. E. bardzo i bardzo. Miałem kiedyś niezłą pamięć, dziś zaczyna mnie b. zawodzić. W pracy prędko zaczynam się męczyć i w dodatku każda moja praca idzie powoli i wielkiego wysiłku muszę używać, aby się nie zniechęcić. Ale Bogu dzięki i za to. Piszę o tym dlatego, aby wyrazić moją radość i wdzięczność dla Boga, że w tym strasznym kataklizmie dziejowym zachował Waszą Ekscelencję nie tylko dla Kościoła, ale i dla mnie, bo już niewielu pozostało z dawnych starych przyjaciół. Marzę o tym, kiedy mi Pan Bóg pozwoli odwiedzić W. E. i porozmawiać o wielu rzeczach. Tymczasem zaś sprawy diecezji absorbują mnie bardzo, gdyż poczuwam się do obowiązku zaznajomienia się i z terenem i z ludźmi i ze wszystkimi ich niedomaganiami, i potrzebami pilnymi, nagłymi, których odkładać nie wolno. Więc jestem na razie przykuty do miejsca.

Dziękuję bardzo za informacje bardzo cenne o siostrach Tereskach. Już miałem możność poznać dwie z tych co są w Sadownie. Robią one b. miłe i sympatyczne wrażenie. Proboszcz z Sadowna odzywa się o nich z wielkim uznaniem i one mają w nim dobrego i życzliwego przyjaciela. Ja zaś w miarę moich sił starać się będę otoczyć je jak największą opieką. O dobrych moich chęciach niech W. E. nie wątpi, tylko jakie będą moje możliwości – Bóg raczy wiedzieć. Warunki mam ciężkie, jak zresztą wszyscy biskupi dziś w Polsce, ale nie mam zamiaru upadać na duchu i często stawiam sobie pytanie: czegóż warte jest życie bez trudności, walk i zwycięstwa? Staram się i za trudności dziękować Panu Bogu, gdyż do nich przywiązane są światło i łaska.

Dziękując Waszej Ekscelencji za pamięć o mnie, ośmielam się polecić Jego modlitwom i moją nędzną osobę i całą diecezję, które jak mi wiadomo jest bardzo bliskie sercu Waszej Ekscelencji.

Korespondencja z kapłanami

Jak już wspomniano wcześniej bogatą korespondencję prowadził biskup z rozproszonymi po całej Polsce duchownymi z diecezji łuckiej. Jest to zrozumiałe. Listy stały się podstawowym sposobem komunikowania biskupa ze swoimi kapłanami. Wymieńmy chociaż kilku kapłanów, których listy do biskupa, lub biskupa do nich zachowały się: ks. Władysław Arendarski, ks. Nikodem Domański, ks. Bronisław Drzepecki, ks. Rafał Godziński, ks. Antoni Jagłowski, ks. Roman Jałocho, ks. Gustaw Jełowicki, ks. Stanisław Kobyłecki, ks. Stanisław Kuźmiński, ks. Konrad Moszkowski, ks. Bolesław Murawski, ks. Tadeusz Piekarski, ks. Teofil Skalski oraz ks. Leopold Szuman.

Korespondencja z siostrami

Na koniec odnotujmy także, że biskup prowadził intensywną korespondencję z różnymi zakonami i zgromadzeniami zakonnymi, szczególnie żeńskimi. Zrozumiałe jest to, że najwięcej listów wysyłał do Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od dzieciątka Jezus oraz otrzymywał od sióstr terezjanek. Myślimy tu głównie o korespondencji z m. Marią Kubasiewicz oraz m. Bernardą Nakonowską. Spośród innych wspólnot zakonnych zachowała się korespondencja biskupa: ze Zgromadzeniem Sióstr Benedyktynek-Misjonarek z Otwocka, Zgromadzeniem Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, Zgromadzeniem Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, Zgromadzeniem Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej, Zgromadzeniem Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego.

Świadectwo s. Myry

Jak widać funkcjonowanie tej prowizorycznej kurii biskupiej wypełniało sporo czasu biskupa. Nie mamy również wątpliwości, że ordynariusz łucki, aby sprostać czekającym go wyzwaniom musiał narzucić sobie bardzo regularny i wymagający tryb życia i szczegółowy program dnia. Odwołajmy się w tym miejscu do wspomnień franciszkanki s. Myry:

Codzienny program ks. Biskupa przedstawiał się następująco: Kaplica, praca przy biurku- pisanie różne, czytanie korespondencji, odpisywanie itp. – spacer po świeżym powietrzu. Dużo spacerował, ale jak już zaznaczyłam, zawsze z różańcem w ręku. Wstawał bardzo rano i przed Mszą św. odmawiał brewiarz. Wiedząc o tym, że każdej chwili może Go Pan odwołać do wieczności- chodził z tą myślą ciągle z powodu słabego zdrowia i wieku podeszłego- prosił mnie, abym Go budziła pukaniem do drzwi rano. Gdy pukałam, odpowiadał mi silnym głosem: „Żyję, żyję!”.

Publikacje

Nadmieńmy jeszcze, że w Zamku Bierzgłowskim powstała ostatnia redakcja pracy biskupa Szelążka, opublikowanej w 1947 roku w Toruniu, pt.: „Podstawy dotacji duchowieństwa katolickiego w Polsce w okresie przedkonkordatowym”. Dzieło to zostało przyjęte przez biskupów polskich z wielkim zainteresowaniem i uznaniem. Świadczy o tym chociażby bogata korespondencja, jaka napłynęła do biskupa od różnych hierarchów.

W Zamku Bierzgłowskim zakończył także biskup Szelążek opracowywanie dzieła swojego życia: „Moralne odrodzenie świata” – praca ta została jednak wydana dopiero w 1979 roku w Mannheim.

Dk. prof. Waldemar Rozynkowski

Podziel się: