Zagraj w Janusz casino PL i sprawdź lokalne kasyno online.
  • Flaga Ukrainy

„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Siostry terezjanki

Troska o zgromadzenie

Przyglądając się ostatnim latom życia biskupa Adolfa Piotra Szelążka nie sposób nie znaleźć licznych odniesień do założonego przez niego Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Do końca swoich dni był ona dla wspólnoty zarówno ojcem założycielem, jaki i ojcem duchowym. Z nowej siedziby w Zamku Bierzgłowskim biskup Szelążek podejmował starania o odrodzenie oraz integrację rozproszonej wspólnoty terezjanek. Listem z dnia 10 listopada 1946 roku poprosił prymasa Augusta Hlonda o udzielenie mu oficjalnej zgody, aby mógł zaopiekować się wspólnotą zakonną.

Troskę biskupa o zgromadzenie widzimy chociażby z perspektywy zachowanej korespondencji z przełożonymi zgromadzenia, tzn. m. Marią Kubasiewicz oraz m. Bernardą Nakonowską. Kiedy 30 grudnia 1947 roku II Kapituła Generalna zgromadzenia na przełożoną generalną wybrała s. Bernardę Nakonowską. Nowo wybrana przełożona, już w styczniu 1948 roku udała się do Zamku Bierzgłowskiego.

Prośba o pomoc zgromadzeniu

Biskup Szelążek zwracał się także bezpośrednio do biskupów z prośbą o wsparcie odradzającego się zgromadzenia. Pisał chociażby do biskupa siedleckiego Ignacego Świrskiego. Zachował się list ordynariusza siedleckiego do biskupa Szelążka z dnia 8 maja 1948 roku, w którym czytamy:

Ogromnie się ucieszyłem z listu Waszej Ekscelencji i z tych wiadomości, jakie z niego się dowiedziałem. Dziękuję serdecznie za to wielkie zaufanie do mnie i za danie mi możności wyjaśnienia sprawy. Siostrami od św. Teresy interesuję się b. i jak mogę otaczam je swoją opieką nie tylko zasadniczo z obowiązku mego, ale jeszcze przez wzgląd na Waszą Ekscelencję, bo wiem, że te siostry leżą Mu bardzo na sercu. Poruszałem wszystkie sprężyny i robiłem co mogłem, aby w tym Zgromadzeniu odbyły się wybory. Wybory odbyły się szczęśliwie i z nich wyszła S. Bernarda Nakonowska. Była u mnie z wizytą. Dusza prosta, niewykształcona, ale robiąca wrażenie uczciwej i prostolinijnej.

Nowicjat w Rychnowie

W spuściźnie po biskupie Szelążku zachowało się przygotowane przez niego przemówienie, które napisał 30 września 1948 roku w związku kanonicznym erygowaniem nowicjatu w domu zakonnym w Rychnowie koło Ostródy w diecezji warmińskiej. Uroczystość miała miejsce 3 października 1948 roku. Biskup nie mógł osobiście uczestniczyć w tym wydarzeniu, dlatego tekst do odczytania przekazał swojemu delegatowi ks. St. Kobyłeckiemu. Poniżej cytujemy jego obszerne fragmenty:

W psalmie 83 ziemia, doczesny teren naszego życia, nazwany został „padołem płaczu”. Tę bowiem drogę Stwórca wyznaczył ludzkości dla dojścia do wiekuistych przeznaczeń. Niegdyś Bard Polski ujął tę prawdę w zwięzłą formę: „Cierpieć, to życie wyższe, co górnie spoziera na ziemię; do nieba tęskni, na krzyżu się wspiera”. W tej drodze nie zostawił nas Pan Bóg bez opieki i kierownictwa. W każdej zaś katolickiej rodzinie dorastające dziecko wie, że na świat przyszedł Syn Boży, Pan nasz Jezus Chrystus. Wie także, jaki był cel Wcielenia Syna Bożego. On przywrócił zerwane przez grzech pierworodny węzły miłości z naszym Ojcem na niebie; przywrócił nam synostwo Boże; przywrócił prawa do wiekuistej chwały.

Wszakże i na życie doczesne wskazał człowiekowi najwyższe zadanie, doskonałość moralną według wzoru, który jasno wskazał: „Bądźcie doskonali, jako Ojciec wasz Niebieski doskonały jest”. Własnym zaś przykładem wskazał sposoby osiągnięcia tej doskonałości. I poszli za Nim, śladami Zbawiciela naszego, przez te ubiegające dwa tysiące lat, tłumy, wpatrzone w niebo, które wyrzekały się doczesnego szczęścia, i swoje siły, swoje talenty, swoje zdrowie i życie swoje składały jako ofiary całopalne u stóp Jezusowych, aby w życie ziemskie wcielać ideały, wskazane przez Chrystusa; aby zapalać w sercach ludzi ogień miłości Bożej, i na całym okręgu ziemi zapalać ogniska ofiarnej pracy dla dobra bliźnich i rzucać wszędzie wzory cnót heroicznych; poskromienia niepohamowanych namiętności, tak dobrze znanych concupiscentia carnis, concupiscentia oculorum i superbia vitae. I płynęły te wzory wezbranymi potokami, nieraz zabarwione dla obrony praw Chrystusowych męczeńską koroną. A w tymże Psalmie 83 im Duch Przenajświętszy wskazał, jakie losy czekają tych, którzy z Chrystusem Panem się wiążą: Błogosławieni, którzy mieszkają w Domu Twoim Panie, na wieki wieków będą Cię chwalili. Błogosławiony człowiek, którego ratunek jest od Ciebie; rozłożył on bowiem w duszy swojej, gdy żyje na tym padole płaczu, wstępowania na wyższe szczeble doskonałości chrześcijańskiej. Albowiem Pan nasz da błogosławieństwo. Pójdą z cnoty w cnoty, aż do chwili oglądania Boga twarzą w twarz.

I dziwna rzecz: nigdy nie zabraknie powołań na tę drogę ciernistą, twardą, wymagającą wielu poświęceń i prawdziwego heroizmu cnót chrześcijańskich. Rządy Ducha Przenajświętszego wprowadziły już do życia setki, jeżeli nie tysiące Zgromadzeń Zakonnych. Stało się bowiem jasnym, że jeżeli pragniemy wykonać Prawo Boże w całej pełni, to pełni tej nie osiągamy, gdy nie są wprowadzane rady ewangeliczne w życie, więc: ubóstwo, czystość, posłuszeństwo.

Na próżno nieprzychylni Chrystusowi ludzie usiłowali wywodzić, że Zgromadzenia Zakonne nieprzydatne są, a nawet szkodliwe dla społeczeństwa. Historia bowiem, aż nadto dowodnie wskazała, że Zakony przez wszystkie wieki swego istnienia oddawały największe usługi cywilizacji świata, przyczyniały się do szerzenia oświaty, wzbogacały naukę, obejmowały w swoją opiekę chorych, sieroty, opuszczonych starców; a nawet wielokrotnie swoim wstawiennictwem u Boga, nieustanną modlitwą odwracały wielkie klęski, które groziły światu.

Miliony jednak chrześcijan, chociaż wierzą we wszystkie prawdy wiary, niedostatecznie liczą się jeszcze z rzeczywistą obecnością Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Zaabsorbowani sprawami doczesnymi zaniedbują odwiedzanie Pana Jezusa. Mniej jeszcze pamiętają o przyjmowaniu tego Chleba, który z nieba zstąpił. Można bez obawy błędu twierdzić, że wśród tej obojętności wybrał Pan Jezus dusze, które wyjątkowymi łaskami pobudził do wyjścia z tego tłumu obojętnych, a wprowadził do stanu gorącej miłości Bożej. Do nich niewątpliwie należą Zgromadzenia Zakonne, szczególniej – żeńskie. I tu właśnie postawić trzeba pytanie, dlaczego Pan Jezus mieszka w Eucharystii. W perspektywie ostatecznych przeznaczeń człowieka trzeba jasno sobie uprzytomnić, że tak wielkie poświęcenie się Chrystusa Pana jest dokonywane dla celów wyższych ponad ziemskie sprawy, najbardziej nawet szlachetne i wzniosłe; mówimy tu o celach wyższych, zamierzonych na pierwszym planie. Możliwym jest, że Pan Jezus zamierza powołać wśród dusz, związanych ślubami zakonnymi niektóre wybrane dusze do mistycznej kontemplacji, jak to wskazują wszystkie wieki dziejów Kościoła, że ciągle na Jego widowni ukazują się takie dusze, które przy tym nie własnej tylko służą świętości, ale spełniają wielkie dziejowe zadania, mające znaczenie dla całej ludzkości. Poza tym jednak On, Pan Jezus, przyszedł i jest wśród nas, aby nam pomagać we wszystkich naszych doczesnych sprawach: pocieszać w utrapieniach, dodawać mocy do ich znoszenia; łagodzić przeciwieństwa; oświecać i radzić, gdy mamy przed sobą powikłane sprawy; wysłuchiwać nasze skargi, jak Najwierniejszy Przyjaciel, który na wszystkie nasze niedole ma lekarstwa, może i chce ich użyć. Po upływie pewnego czasu spostrzegamy, że nie na próżno przed Nim złożyliśmy ciężary swego życia. Pójdźmy za Nim!

Przed dziesięciu laty Pan Bóg powołał do życia Kongregację Sióstr Św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Obchodzimy w tej chwili uroczystość założenia Nowicjatu tej Kongregacji. Dzięki składamy Panu Bogu za tę łaskę. Dzięki składamy tej Świętej Teresie, że tę łaskę wyjednała.

Dk. prof. Waldemar Rozynkowski

Podziel się: