Zagraj w Janusz casino PL i sprawdź lokalne kasyno online.
  • Flaga Ukrainy

„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Pierwsze wrażenia z Boliwii

Podczas mojej podróży do Oruro już na lotnisku w La Paz spotkałam się z wielką otwartością boliwijskiego społeczeństwa, zainteresowaniem i pomocnością. Łatwo można było rozpoznać mieszkańców Boliwii, ponieważ wielu z nich chodzi w regionalnych strojach.

Kiedy byłam w Cochabamba zauważyłam, że ludzie lubią żyć na zewnątrz, poza swoimi domostwami. Lubią się ze sobą spotykać, rozmawiać. Mają smykałkę do handlu i są w tym bardzo sprytni.

Zaskoczyło mnie to, że domowe zwierzęta przetrzymywane są na zewnątrz. Zwierzęta mają swoich właścicieli, ale mimo to, są przechowywane na ulicy. Właściciele zaopatrują je w jedzenie i wodę, ale miejscem ich przebywania jest po prostu ulica.

Byłam bardzo zdziwiona tym, że na drogach jest mnóstwo elektrycznych kabli. Początkowo myślałam, że w Cochabamba jeżdżą tramwaje, ale okazało się, że tak po prostu są zainstalowane przewody elektryczne. Wygląda to bardzo oryginalnie.

Spodobała mi się bardzo jazda miejskim autobusem. W Boliwii nie ma wyznaczonych przystanków. Wsiadasz i wysiadasz gdzie chcesz. Wystarczy powiedzieć kierowcy, że chcesz opuścić autobus w danym miejscu, a on się tam zatrzyma, nawet na skrzyżowaniu dróg.

Poza tym mieszkańcy Boliwii nie znają pojęcia punktualności. Przychodzą na spotkanie o godzinie, która im pasuje. Często przychodzą później niż byli umówieni. W tutejszej kulturze jest to czymś normalnym.

Cochabamba jest miastem bardzo różnorodnym, otoczonym górami. Wokoło rozpościera się piękny krajobraz, ale w samym mieście nie ma w ogóle koszy na śmieci. Choć służby miejskie często sprzątają ulice, mimo wszystko ciągle jest tam bardzo brudno.

W Cochabamba nie ma osób starszych, w podeszłym wieku, ponieważ większość umiera z powodu braku przestrzegania higieny. Z drugiej strony zauważyłam, że Boliwijczycy bardzo boją się wirusa Covid. Ulice są spryskiwane środkami dezynfekującymi oraz nadal jest obowiązek noszenia maseczek.

Wiem, że w Oruro jest trochę inaczej, ale to jeszcze przede mną…

s. Paulina Klejny CST

Podziel się: