Zagraj w Janusz casino PL i sprawdź lokalne kasyno online.
  • Flaga Ukrainy

„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Nowy etap życia – obłóczyny

Lato 1939 roku dobiegało końca, a mimo to było upalnie, jak w czasie żniw. W ogóle atmosfera była gorąca. I to bynajmniej nie w znaczeniu li tylko meteorologicznym. W polskim powietrzu wisiała jakaś paląca groza, coś przytłaczającego. Ludzie śmiali się, tańczyli, przesiadywali w kawiarniach, a mimo to, na ich twarzach jawił się nieznaczny, a jednak trudny do ukrycia grymas lęku. Wszędzie było słychać szepty: „Będzie wojna”. I tylko w gromadzie, za marszałkiem Śmigłym – Rydzem buńczucznie wykrzykiwano: „Nie damy ani guzika od munduru!”.

Przygnębiająca atmosfera schyłku lata 1939 roku nie mogła zakłócić entuzjazmu, jaki panował w wasilkowskim Domu Dobroczynności. Na 14 sierpnia wyznaczono termin obłóczyn. Maria i jej dziewczęta pomyślnie przystąpiły do egzaminu. Kandydatkom do obłóczyn pozostawało jeszcze przez osiem dni wysłuchać rekolekcji przygotowanych przez ojca Całkę. W rekolekcjach nie wzięła udziału Stefania Perkowska, która decyzją redemptorysty nie została dopuszczona do nowicjatu.

Dzień uroczystości był coraz bliżej. Z każdą upływającą chwilą wzrastała radość Marii i jej dziewcząt, aby w końcu osiągnąć stan euforii głęboko skrywanej, a nawet tłumionej w najgłębszych zakamarkach serca. Na twarzach kobiet panował spokój okraszony jedynie skromnym, ulotnym uśmiechem. Tylko Marii udzieliła się eksplozja radości, kiedy okazało się, że uroczystość obłóczyn zaszczyci ksiądz Tadeusz Makarewicz. Wasilków, zaledwie czterdzieści kilometrów oddalony od Sokolan, w których ów kapłan przez lata pełnił posługę proboszcza, musiał przyciągać go jak magnes. Pomimo zakończonych rekolekcji nie odjechał do Wilna ojciec Całka. Redemptorysta pragnął być świadkiem doniosłej chwili w życiu Marii Olechno, którą wspierał, podziwiał i naśladował.

W poniedziałek 14 sierpnia 1939 roku, przed ołtarzem wasilkowskiego kościoła stanęło dziesięć nowicjuszek gotowych poświęcić swe życie „służbie Bogu i dla Boga bliźniemu”. Wśród nich była Maria Olechno. Kiedy kapłani w białych ornatach wyszli z zakrystii, kandydatki z zapalonymi świecami już klęczały przed ołtarzem. Ksiądz celebrans ukląkł na stopniach ołtarza i zaintonował „Veni Creator”, po czym, głosem pełnym namaszczenia odczytał fragment Psalmu 43 od słów „Emitte lucem et veritate tuam.” Tę część uroczystości zakończyła modlitwa „Deus, qui corda Fideliom”. Po krótkiej przemowie, ksiądz poświęcił medaliki św. Teresy, które wręczył pełnym najszczerszego przejęcia kandydatkom. Po tym nastąpił moment składania przyrzeczenia. Maria, nadal dzierżąc w dłoni zapaloną świecę, powtarzała za kapłanem:

Ja, Maria Olechno, przystępując jako nowicjuszka do Stowarzyszenia Pracownic Niepokalanej, uroczyście przyrzekam zachowywać wszystkie statuty i regulaminy tego stowarzyszenia i tak postępować w całym życiu, ażebym Bogu we wszystkim się podobała i z Nim żywot wieczny otrzymała. Z miłości do Pana i Zbawiciela mojego oraz Jego Matki Niepokalanej i za przykładem świętej Teresy, patronki Stowarzyszenia, postanawiam modlić się i pracować wedle sił moich sumiennie i wytrwale, zawsze płonąć czystą i ofiarną miłością bliźniego, by go Bogu pozyskać, co sobie za najważniejszy cel życia obieram, stosując się we wszystkim do woli Bożej i woli moich przełożonych. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, Matko Niepokalana, święta Tereso i wszyscy święci. Amen.

Takie same przyrzeczenie składały pozostałe kandydatki. Kiedy już ostatnia wyrzekła „Amen”, ksiądz celebrans, nadal stojąc przed ołtarzem, skierował do nich słowa składające się na formułę:

Władzą mi przyznaną przyjmuję was i zapisuję do Stowarzyszenia Niepokalanego Poczęcia i świętej Teresy, i was członkinie czynię wszelakim dobrem duchowym tegoż Stowarzyszenia. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Po tych słowach, po wasilkowskim kościele rozniosło się uroczyste „Te Deum”.

Długo Maria czekała na ten moment, który w końcu nastąpił tylko dlatego, że nigdy nie ograniczała się jedynie do czekania. Ta podniosła chwila była zwieńczeniem jej ciężkiej, wieloletniej pracy. W końcu, po upływie prawie czterdziestu lat, mogła wypełnić śluby złożone Matce Przenajświętszej. Wreszcie, w wieku pięćdziesięciu pięciu lat mogła urzeczywistnić największe swoje marzenie, swoje przez lata dojrzewające powołanie. Nie tylko założyła habit, ale i została mistrzynią nowicjatu wasilkowskiej formacji. Podczas obłóczyn, dla uczczenia świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, przyjęła imię Teresa. Od tej pory często używała tego imienia w zestawieniu z imieniem swojej Niepokalanej Patronki, zwłaszcza składając podpis. Maria Teresa Olechno rozpoczynała nowy etap swego życia.

Marek Hyjek

Białostockie Studia Historyczno-Kościelne

Podziel się: