Zagraj w Janusz casino PL i sprawdź lokalne kasyno online.
  • Flaga Ukrainy

„Pracujmy razem dla zbawienia dusz.
Mamy tylko nasze życie – jeden dzień – by je ratować.
Następnym dniem będzie wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Nowenna do św. Teresy [2021]

„Z MAŁĄ TERESĄ W MOJĄ CODZIENNOŚĆ”
Nowenna przed Uroczystością św. Teresy od Dzieciątka Jezus
(22 – 30 września)

Wstęp
Ważne wydarzenia w naszym życiu wymagają specjalnego przygotowania, zatrzymania się, refleksji, czy przysłowiowej pustyni. Dlaczego?, po to aby uświadomić sobie, jak wielkie znaczenie ma to, do czego dążymy, co chcemy osiągnąć, kogo bardziej poznać.

Takim wydarzeniem jest liturgiczne wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, karmelitanki, żyjącej we Francji w Lisieux. Tej, która jest nauczycielką małej drogi, oraz świętą znaną na całym świecie.

Poprzez Nowennę chcemy przygotować się do dobrego i owocnego przeżycia dnia, w którym Kościół pozwala nam czcić św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Przypomnimy sobie jej przesłanie i drogę, którą wskazała dla całego Kościoła.

DZIEŃ PIERWSZY – 22 WRZEŚNIA
Codzienność, która dodaje mi skrzydeł. Miłość nade wszystko.

Są takie dni w naszym życiu, że możemy góry przenosić, czujemy się „niesieni” łaską Bożą, bo ona dodaje skrzydeł w naszej codzienności. W takich chwilach wydaje się, że jesteśmy w stanie „życie oddać za braci”, pójść na Golgotę, być zdolnymi do największych poświęceń. Takie momenty budują naszą wiarę, wewnętrzną pewność, że idziemy we właściwym kierunku. W końcu są zaproszeniem do umocnienia w nas przyjaźni z Bogiem, na czas kiedy przyjdzie posucha. Święta Teresa również doświadczała takich stanów w swojej duszy, pośród zwykłej, szarej codzienności. Pisała: „Zauważałam często, że Jezus nie chce mi dawać na zapas, że na każdą chwilę ma pożywienie zupełnie nowe; odkrywam je w sobie, nie wiedząc zupełnie, jak się we mnie znalazło (…) Myślę po prostu, że to sam Jezus, ukryty głęboko w mym biednym sercu, obdarza mnie łaską, że we mnie działa i przywodzi mi na myśl to, co chce, bym uczyniła w danej chwili”.

Codzienność, w której namacalnie, oczami wiary, dostrzegamy Boga rodzi w nas spontanicznie modlitwę uwielbienia i miłość, która przepełnia serce. Mamy względem Boga niezmierny dług, bo On pierwszy nas umiłował. Bóg daje nam wszystko poprzez swoją miłość. Nasza codzienność, w której czujemy się wspierani łaską Bożą jest zaproszeniem do czystej miłości. Do takiej miłości, w której jest miejsce na bezinteresowność, wielkoduszność i ofiarność, delikatność i współczucie, za cenę własnego komfortu. Miłość, i tylko miłość jest busolą i sprawdzianem naszej codzienności. Ona ma moc przemieniać nasze wnętrze i myślenie.

Jezu, zawierzam moją codzienność i miłuję Cię z całego serca.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego zawierzając wszystko to, co ciebie cieszy i jest twoim zwycięstwem.

DZIEŃ DRUGI – 23 WRZEŚNIA
Codzienność, która mnie przytłacza. Dlaczego warto zaufać.

Żyjemy w świecie, w którym wszystko dzieje się bardzo szybko. Biegniemy w pogoni za następnym dniem, nie zauważając, że ten, w którym uczestniczymy jest usłany różnymi darami. Taki pośpiech zamyka nas na umiejętność dostrzegania w codzienności śladów Boga. Chroniczny brak czasu dotyka niejednego z nas, a życie w rutynie, to plaga naszych czasów. Sami zauważamy, że ów styl życia dotyczy i nas.

Taki rytm funkcjonowania sprowadza na nas pasmo niezadowolenia z siebie, naszych relacji, a niekiedy obwiniamy Boga za własną frustrację. Taka codzienność może rodzić poczucie klęski i wewnętrznego przytłoczenia.

Co mamy robić, kiedy doświadczamy takich sytuacji, w których nasza codzienność staje się nieznośna? Teresa podpowiada nam bardzo trafnie: „Tak, życie kosztuje, z trudem zaczynamy dzień pracy (…) Gdybyż przynajmniej odczuwało się bliskość Jezusa! Ach!, uczyniłoby się wszystko dla Niego… ale nie, On ukazuje się nam jedynie w dali, o tysiąc mil (…) Ale cóż to czyni ten słodki Przyjaciel? Czyż nie widzi jak jesteśmy strwożone, nie odczuwa ciężaru, jaki nas przygniata? Gdzież On jest, dlaczego nie przyjdzie nas pocieszyć, skoro On jest jedynym naszym Przyjacielem? (…) Niedaleko jest od nas, owszem, bardzo blisko (…) żebrze o ten smutek (…) potrzebuje tego dla dusz wielu”.

Życie jest próbą wiary i miłości. Troska o własną duszę w przytłaczającej nas codzienności to walka o świętość, która realizuje się w konkretnych wydarzeniach. Teresa, nie zatrzymywała się długo na swoim złym samopoczuciu, potrafiła przekuć je w cenny skarb dla innych dusz.

Potrzebujemy jednego, tylko jednego aby nie poddać się wewnętrznemu w nas lękowi. Zaufanie jest kluczem do spoglądania na dzisiejszy i kolejny dzień i przeżywania go w pokoju. Zaufanie Bogu, który JEST, widzi i czuwa. On, Bóg ukryty, w naszej codzienności żebrze o nasze trudy, o wytrwałość, aby przemienić je w łaski zbawienia. Zaufajmy Bogu, który realizuje plan wobec nas, bo On widzi dalej i głębiej.

Jezu zawierzam moją codzienność i ufam Tobie z całego serca.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego zawierzając swoje trudy, wątpliwości i zranienia.

DZIEŃ TRZECI – 24 WRZEŚNIA
Codzienność, w której odnajduję siebie. Poszukiwanie swojego miejsca w Kościele.

Codzienność naznaczona jest całą plejadą wydarzeń, w których uczestniczymy, zdążający pielgrzymi, aby w końcu rzucić się w ramiona Ojca. Każdego dnia, wieczorem zatrzymajmy się by stanąć w prawdzie wobec siebie i Boga. Tak jakbyśmy przeglądali się w lustrze naszej codzienności, w którym widać wyraźnie piękno i niedociągnięcia. Jeśli będziemy szczerzy, a lęk nie zagłuszy naszego sumienia, odkryjemy prawdę o sobie. Jesteśmy wciąż w drodze, a rysy na sercu są potwierdzeniem, że cały czas wędrujemy. Prawda niejednokrotnie boli, ale złączona z Miłością Miłosierną czyni nas wewnętrznie wolnymi, aby nie zatrzymać się w drodze. Iść pomimo tego, że każdego wieczora będziemy odkrywać niezliczoną ilość własnych niedomagań.

W codzienności, w której odnajdujemy prawdziwego siebie, w całej pokorze i odwadze, Jezus zaprasza nas, do poszukiwania swojego miejsca w Kościele, we wspólnocie ludzi. Kościół jest jak matka, która troszczy się o swoje dzieci, ale jest też matką wymagającą, która koryguje i poucza. Nie możemy zatrzymać się tylko na swoim własnym dobrostanie duszy, kiedy miliony istnień pożera ogień piekielny. Chrystus chce wszystkich doprowadzić do swego Królestwa, a do tego potrzebuje naszych rąk, ust, modlitw. Teresa z Lisieux wstępując do Karmelu miała jasno sprecyzowaną misję i jako karmelitanka pogłębiała własną specyfikę duchowości. Pisała: „Być twą oblubienicą, Jezu, być karmelitanką, być – poprzez moje zjednoczenie z Tobą – matką dusz, to powinno mi wystarczyć…, lecz tak nie jest… Te trzy przywileje: Karmelitanka, Oblubienica i Matka są z pewnością moim powołaniem, a jednak odkrywam w sobie także inne powołania”. (…) „Słyszałam nieustannie krzyk Jezusa na krzyżu: „Pragnę!” (…) Chciałam dać pić mojemu Ukochanemu i sama czułam, ze trawi mnie pragnienie dusz… Jeszcze nie dusze kapłanów przyciągały mnie wówczas, lecz dusze wielkich grzeszników, płonęłam pragnieniem, by ich wyrwać z wiekuistego ognia…”.

Miłość, troska o innych, znalezienie swojego miejsca w Kościele otwiera nas na nowe horyzonty, w których jest miejsce na każdego wierzącego, poszukującego i poranionego.

Jezu, zawierzam Tobie moją codzienność, w której odnajduję siebie z całym bagażem moich upadków i niedoskonałości, zwycięstw i powstań.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego zawierzając swój trud budowania człowieczeństwa i odnajdywania swego miejsca w Kościele.

DZIEŃ CZWARTY – 25 WRZEŚNIA
Codzienność jako przestrzeń działania Boga. Zaufać świętej woli.

Wielcy znawcy duchowości, mistrzowie życia monastycznego mawiali, że Bóg udziela się na tyle, na ile Go pragniemy, i przyzywamy Jego wstawiennictwa. To pokazuje, jak bardzo Bóg szanuje naszą wolność i uzależnia od tej wolności swoje przyjście. Możemy Go przyjąć albo odrzucić. Bóg, gdy przychodzi, zazwyczaj objawia się cicho i niepostrzeżenie, wybiera środki najbardziej niepozorne i nie przykuwające uwagę. Jak trudno w szarej rzeczywistości: w delikatnych znakach, osobach, posługach dostrzec objawiającego się Boga. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus jest mistrzynią rozpoznawania Boga w Jego delikatnym działaniu. Dlaczego? Ponieważ ukochała w życiu, to co zwyczajne, niepozorne, odrzucone przez innych. I poprzez takie znaki Bóg zstępował do Teresy, a ona mając łaskę wyczulonej wiary rozpoznawała Jego kroki. Pisała: „Umartwiałam się raczej tym, że przełamywałam swą wolę, zawsze gotową postawić na swoim, że powstrzymywałam się od opryskliwych odpowiedzi, że nie chwaliłam się drobnymi przysługami, że siedząc nie opierałam się plecami o krzesło, itd., itd., (…) I właśnie przez te nic nie znaczące rzeczy przygotowywałam się do zaręczyn z Jezusem”.

Teresa pokazuje nam, że zaufanie woli Jezusa, jest najprostszą i najkrótszą drogą w osiągnięciu świętości. Aby jednak pełnić wolę Jezusa, trzeba wyrzec się własnej woli, skruszyć ją, przełamać. W jaki sposób? Dokonuje się to poprzez długotrwałą, mozolną pracę nad sobą, poprzez ukochanie codzienności i wszystkich Bożych znaków, którymi Bóg nas obdarza. To nic innego jak ukochanie szczegółów naszego życia i bycia im wiernym. Jeśli zaufamy świętej woli Jezusa, która prowadzi nas w codziennym naszym trudzie, powołaniu, doświadczymy, że nie jest ona ciężarem nie do udźwignięcia, a raczej pewną drogą.

Jezu, zawierzam Tobie moją codzienność, w której chcę odnajdywać Twoją świętą wolę i uczyć się ją wypełniać.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego wyrzekając się własnej woli, aby pełnić wolę Jezusa.

DZIEŃ PIĄTY – 26 WRZEŚNIA
Codzienność, w której Bóg milczy. Cisza jest objawieniem Boga.

Pewnie nie jest nam obce milczenie, w którym dwie osoby nie komunikują ze sobą. Milczenie, które wynika z pychy i egoizmu. Są to trudne momenty, które dotykają relacji, rozpadu małżeństw, skłóconych rodzin.

Są i takie momenty w życiu duchowym, w których milczenie jest nieocenionym skarbem, gdyż na nowo pozwala odrodzić się do nowego życia. Do takiego milczenia zaprasza nas Bóg. Ale jest i takie milczenie, gdzie Bóg, jakby zapomniał o nas, a na poziomie wewnętrznego przeżywania relacji z Nim, nie odczuwamy Jego obecności. Wtedy nasza codzienność naznaczona jest milczącą obecnością Boga, który mówi kiedy i jak chce. Bóg ukrywa się w naszej codzienności, bo chroni nas przed bylejakością w przeżywaniu naszej wiary. To co cenne, pozostaje zakryte, dlatego i Bóg wprowadza nas w tę przestrzeń aby uchronić w nas, co mamy najcenniejszego.

Trzeba nauczyć się milczenia Boga, który nie odpowiada natychmiast na nasze potrzeby. Trzeba nauczyć się Boga, który zna nasze życie bardziej niż my samych siebie. W końcu trzeba zaufać Bogu, że milcząca Jego obecność jest szczególną troską o nas, w której faktycznie On jest.

Św. Teresa, doświadczyła milczącego Boga, i miała tę pewność, że to właściwa droga, którą Bóg ją prowadzi. Milczenie Boga, nie złamało jej zaufania, ale im bardziej milczał, tym więcej Mu ufała. Pisała: „Jezus woli zostawić mnie w ciemności, niż dać mi zwodnicze światełko, które by nie było Nim! Skoro nie znajduje żadnego stworzenia, które by mnie zadowoliło, chcę oddać wszystko Jezusowi, nie chcę udzielić stworzeniu nawet atomu mojej miłości; oby Jezus zawsze mi dawał rozumieć, że On tylko sam jest szczęściem doskonałym, nawet wtedy, gdy zdaje się nieobecny!…”.

Bóg zaprasza nas do odnajdywania Go w ciszy, bo On sam jest wielką ciszą. Trzeba wyjść z wielości słów, by odnaleźć Słowo, które ma moc przemienić nas. Obyśmy nigdy nie rezygnowali z milczenia Boga za cenę dobrego samopoczucia.

Jezu, zawierzam Tobie moją codzienność, w której doświadczam Ciebie milczącego. Przyjmuję to w duchu zawierzenia i ufności.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego dając Jezusowi pełne prawo rozporządzania Twoim życiem.

DZIEŃ SZÓSTY– 27 WRZEŚNIA
Codzienność w której jest miejsce na upadek i grzech. Miłosierdzie nade wszystko.

Jedną z trudniejszych lekcji, której doświadczamy w życiu, to poczucie własnej niemocy i ograniczoności. I choć upadki i grzech są wpisane w naszą naturę, skażoną grzechem pierworodnym, to doświadczenie tej prawdy na sobie samym niezmiernie boli. Jesteśmy w stanie wszystko zrozumieć, zaakceptować, do momentu, kiedy własna niemoc na tyle nas przytłacza, że jakoby bierze nad nami przewagę. To trudna prawda o sobie, która potrafi złamać niejedną duszę postępującą już na drogach Pańskich. Św. Teresa, miała podobne doświadczenie własnej niemocy, ale potrafiła przekuć ją w duchowe bogactwo. Wyznaje bardzo odważnie: „Czuję, że choćby sumienie moje było obciążone wszystkimi możliwymi grzechami, poszłabym z sercem złamanym żalem rzucić się w ramiona Jezusa, ponieważ wiem, jak On kocha marnotrawne dziecko, które powraca do Niego”. I dodaje: „Jeśli się wznoszę do Boga przez ufność i miłość, to nie dlatego że w swym uprzedzającym miłosierdziu zachował mą duszę od grzechu śmiertelnego”.

Codzienność, w której jest miejsce na upadek i grzech nie może osłabiać naszej wędrówki do świętości. Teresa sama mówiła, że miłość stale ją oczyszczała i odnawiała. Zresztą nasze upadki nie dowodzą, że się zatrzymaliśmy; idąc, również się upada. Jeśli upadek naprawiamy pokorą, to jak mówi Teresa „miłość, która umie wyciągnąć korzyść ze wszystkiego, strawi szybko wszystko, co może nie podobać się Jezusowi; On posłuży się nawet naszymi błędami dla naszego postępu, pozostawiając w głębi serca pokorny i głęboki pokój”.

Bóg ma co do nas zamiary pełne miłosierdzia. Wszystkim kieruje dla naszego dobra. Jeśli całkowicie zdamy się na Niego, wypełniając wiernie Jego świętą wolę, jakakolwiek będzie droga, którą nas prowadzi, dojdziemy do oglądania Jego samego twarzą w twarz.

Jezu, zawierzam Tobie moją codzienność, w której doświadczam swoich ułomności. Niech spłonął w Twoim wszechogarniającym Miłosierdziu.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego prosząc abyś z poddaniem Bogu podnosił się z każdego upadku.

DZIEŃ SIÓDMY – 28 WRZEŚNIA
Codzienność, która kształtuje moje serce. Duch modlitwy.

Nasza codzienność, naznaczona jest różnymi kolorami, niczym tęcza. Ważne, aby nie uciekać i nie panikować, kiedy przyjdą chwile, które przysłowiowo „zwalają nas z nóg”. Bo Bóg jest z nami, i to jest pewne. Rozumienie zmieniającej się wokół nas rzeczywistości, to codzienność której poddawane jest nasze serce. Przechodzimy od zwycięstwa do zwycięstwa, od potknięć do upadków, a Bóg, wciąż jest ten sam. Cierpliwy, miłujący, przygotowujący nam kolejne łaski.
Kluczem do kształtowania serca w naszej codzienności jest modlitwa, która, jak pisała Teresa jest królową co „ma w każdej chwili wolny przystęp do króla i może otrzymać wszystko, o co prosi”.

Modlitwa dla Teresy nie była jednym z wielu ćwiczeń duchowych, ale jej życiem. Wszystko inne było jej podporządkowane. Codzienna wierność modlitwie wpływa na wierność naszym obowiązkom. Modlitwa ma tę moc, że kształtuje serce: wyzwala z egocentryzmu, aby zwrócić się do samego Boga. Zawsze nowa, niepowtarzalna, zdolna przemienić całego człowieka.

Aby wzrastać w człowieczeństwie musimy się modlić, pozwalając Bogu, aby On nas kształtował na swój obraz i podobieństwo. Wierność i wytrwałość na modlitwie zaowocują obfitymi plonami w życiu doczesnym i przyszłym.

Jezu zawierzam Tobie moje serce, takie, jakie ono teraz jest. Z miłosną uwagą chcę praktykować modlitwę, która jest moim duchowym życiem i oddechem.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego prosząc o żarliwość w modlitwie.

DZIEŃ ÓSMY – 29 WRZEŚNIA
Codzienność, która stwarza mnie na nowo. Żyć chwilą obecną.

Przemierzając świadomie drogę własnego powołanie, na której jesteśmy zaproszeni do nieustannego wzrastania, rodzimy każdego dnia wewnętrznego w nas człowieka. Żaden dzień nie jest taki sam jak poprzedni i nigdy się już nie powtórzy. Niekiedy mamy większy lub mniejszy wpływ na pojawiające się wydarzenia w naszym życiu. Każde wydarzenie, relacja kształtuje nas na nowo na tyle, na ile rozumiemy ją jako miłującą obecność Boga w naszym życiu. Jeśli otworzymy się na działanie Bożego Ducha, na tyle zaakceptujemy towarzyszące nam wydarzenia w kluczu Bożego planu. Daje nam to możliwość przeżywania każdego dnia jako jedynego i niepowtarzalnego. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus doskonale to ujęła w swojej duchowej drodze. W poezji wyraziła:

„O jutro się modlić nie jestem ja w stanie
Choć nie wiem jak życie popłynie;
Dziś strzeż mnie, dziś broń mnie, dziś tylko o Panie
Przez dzień ten dzisiejszy jedynie”.

Za przykładem św. Teresy żyjmy chwilą obecną, w całych barwach jakie niesie życie. Ono jest piękne i pełne bogactwa, bo jest dziełem samego Boga. Czy dary Boga można odrzucić, albo się nimi nie ucieszyć? Żyjmy chwilą, która w mgnieniu oka staje się wiecznością. Żyjmy tak, jakby wszystko od nas zależało, ale ufajmy tak, jakby wszystko zależało od Boga. Życie chwilą obecną wprowadza w nas pokój i pomnaża pogodę ducha. Uczy przede wszystkim prostoty dziecka, które z utkwionym wzrokiem wpatruje się w swojego Ojca i oczekuje wszystkiego od Niego.

Jezu, zawierzam Tobie moją codzienność, w której każdego dnia dajesz mi nową szansę stawania się pięknym człowiekiem na Twój obraz i Twoje podobieństwo.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego prosząc, abyś uczył się żyć chwilą obecną.

DZIEŃ DZIEWIĄTY – 30 WRZEŚNIA
Codzienność, która doprowadzi mnie do nieba. Zaufać terezjańskiej drodze.

W naszych rozważaniach doszliśmy do ostatniego dnia Nowenny. Przypatrywaliśmy się naszej codzienności, która ma różne oblicza, na której spotykamy miłującego nas Boga. Poznaliśmy podpowiedzi Teresy w konkretnych sytuacjach, których doświadczamy.

Stając każdego ranka na progu budzącego się dnia często nawet nie myślimy jaki on będzie. Niejako z rozpędu podejmujemy rutynowe zadania, obowiązki. Również nasze modlitwy, trwanie przed Panem, nie zawsze są godnym wielbieniem Jego Majestatu. W tych wszystkich naszych poczynaniach doświadczamy niejako duchowego ubóstwa, podejmując wysiłek stawania się lepszymi.

I w tę różnorodną codzienność przychodzi każdego dnia Jezus, ze swoją łaską i miłosierdziem. A św. Teresa wie, że to Bóg uświęca nas, a nie my siebie; że nasza praca, choć potrzebna, jest tylko przygotowaniem do dzieła, które Bóg chce w nas dokonać. Pokazała nam, w jaki sposób możemy odnaleźć Jezusa w zwykłej codzienności.

Po pierwsze uświadomić sobie swe duchowe ubóstwo, swą bezsilność i przyjąć je w poddaniu się woli Bożej. Być przed Bogiem w całej pełni swego jestestwa jak osoba uboga, to według Teresy wstąpić na drogę, którą ona szła.

Po drugie uciekać się do Boga, by czynił w nas to, czego my nie możemy dokonać. Bóg, który jest Miłością nieskończoną, chce abyśmy szli do Niego z dziecięcą ufnością.

Po trzecie wierzyć w miłość i ćwiczyć się w niej.

Bóg dał Kościołowi św. Teresę, aby przypomnieć nam podstawową prawdę, że Bóg jest naszym Ojcem, Ten który JEST realnie obecny w naszym życiu.

Terezjańska droga, nie jest duchowością mniejszego wysiłku. To droga dla odważnych i przeżywających swoją codzienność jako czystą Ewangelię, w której Bóg jest obecny.

I na koniec oddajmy głos św. Teresie, która mówi do nas: „Odkąd pojęłam, że sama z siebie nic zdziałać nie mogę, przestałam uważać, że powierzone mi zadanie jest trudne, poczułam, że muszę tylko jednoczyć się coraz mocniej z Jezusem, a reszta będzie mi przydana. I rzeczywiście, nigdy się nie zawiodłam”.

Panie Jezu, przyjmij moje dziękczynienie, za wspólną drogę razem ze św. Teresa z Lisieux, która uczyła mnie jak przeżywać ze spokojem swoją codzienność. Proszę, aby droga dziecięctwa duchowego stawała się coraz bardziej moją drogą na której chcesz mnie uświęcić.

Z wiarą i ufnością odmów Koronkę Dziecięctwa Duchowego prosząc, aby duchowa droga małej Teresy, była i Twoim udziałem.

s. Dawida Prusińska CST

Podziel się: