Matka Bernarda Genowefa Nakonowska urodziła się 10 sierpnia 1899 roku we Włocławku jako trzecie dziecko w średniozamożnej rodzinie Franciszka i Franciszki z domu Rosińskiej. W tym samym dniu przyjęła także sakrament chrztu świętego.
Matka Genowefy zmarła, kiedy dziewczynka miała 4 lata. Ojciec, prowadzący sklep galanteryjno-spożywczy, a w sezonie letnim pracujący jako murarz, pozostał sam z trojką dzieci. Po pięciu latach od śmierci żony ze względu na troje małych dzieci ożenił się powtórnie z młodszą od siebie o 22 lata kobietą. Na świat przyszło młodsze rodzeństwo Genowefy — Helenka i Karol.
Do I Komunii świętej Genowefa przystąpiła w czerwcu 1909 roku. W lipcu 1910 otrzymała sakrament bierzmowania. Wybrała sobie wtedy imię Franciszka.
Genowefa uczęszczała w dzieciństwie do Podstawowej Szkoły Rządowej we Włocławku. Nie zadbano jednak, aby ją ukończyła. W domu opiekowała się młodszym rodzeństwem oraz dziećmi swej ciotecznej siostry, która musiała podjąć pracę.
O dzieciństwie i młodości matki Bernardy wiemy niewiele i to głównie dzięki spisanemu świadectwu jej młodszej siostry Heleny. Helena i Karol byli rodzeństwem z drugiego małżeństwa pana Franciszka Nakonowskiego. Genowefa jednak całym sercem kochała i szanowała zarówno swą drugą matkę, jak i młodsze rodzeństwo. Świadczy o tym m. in trudne i bolesne wydarzenie z dzieciństwa opisane przez jej młodszą siostrę. Kiedy w wyniku różnych napięć i konfliktów druga żona pana Franciszka postanowiła odejść wraz ze swymi dziećmi, Genowefa nie zawahała się przeciwdziałać rozbiciu rodziny. Sama pojechała po młodszego brata, a swego ojca ubłagała, aby pojechał po matkę. Helena tak komentuje to całe wydarzenie: „[Genowefa] brata młodszego i mnie bardzo kochała (…) i to jej zasługa, że rodzice się zeszli.”
Genowefa była dzieckiem wrażliwym, dobrym i — jak pokazało dalej życie – zdolnym. Nikt jednak w dzieciństwie nie dbał o jej wykształcenie. Dlatego już jako młoda dziewczyna rozpoczęła ciężką pracę w pralni chemicznej. W tym też czasie uświadomiła sobie, że Pan Bóg wzywa ją do pójścia za Nim drogą życia zakonnego. Otwierając się na wezwanie Pana żyła coraz głębiej modlitwą. Szczególnie ważna była dla niej Eucharystia i adoracja Najświętszego Sakramentu, z których czerpała siły do odrzucania tego, co proponuje świat, aby głębiej wejść na drogę wiary i miłości. Odkąd miała stałego spowiednika (jak pisze we wspomnieniach Helenka) codziennie chodziła na pierwszą Mszę świętą do Katedry i przystępowała do Komunii świętej. „Często jej spowiednik pozwalał [jej] zostać na całą noc w zamkniętej Katedrze na modlitwie i adoracji.”
Modlitwa znajdowała swe dopełnienie w tym, co czyniła. Jako osoba młoda i wrażliwa na potrzeby drugiego człowieka potrafiła dostrzec ludzką biedę. Chęć niesienia pomocy biednym realizowała między innymi przez pracę charytatywną w parafii.
s. Bernarda Karasińska CST
















