Chodź, zabiorę Cię do Lisieux!
(Moja przygoda ze św. Teresą)
Cz. III
Klasztor Karmelitanek Bosych
Klasztor z kaplicą są nieco przebudowane – dawne mury klasztorne zestawione są z nowoczesnymi ławkami oraz olbrzymimi drewnianymi i szklano-drewnianymi ekranami. Estetyczne i funkcjonalne rozwiązanie, ale ja osobiście nie lubię takiego łączenia tradycji z nowoczesnością. Zaskoczeniem też był dla mnie strój Sióstr, przypominający bardziej ubiór czynnych zgromadzeń karmelitańskich – tu również widać powiew nowoczesności. Ale przecież – nie habit czyni Karmelitankę. Poza tym Siostry wydzieliły miejsce w kaplicy, tuż przed ołtarzem, gdzie przychodzą na modlitwę brewiarzową oraz Eucharystię. Myślę, że ma to podkreślać – głębokie modlitewne zjednoczenie Sióstr z ludźmi, pomimo oddzielenia granicą klauzury. Bardzo podobało mi się, że na każdą Liturgię Godzin były wykładane w ławkach teksty wraz z nutami – pomagało to włączać się we wspólną modlitwę, także pielgrzymom z innych krajów. Ale najcudowniejsza w klasztorze Św. Tereni była Adoracja Najświętszego Sakramentu. Tak po prostu siedzieć, ze wzrokiem utkwionym w „Najpiękniejszym spośród synów ludzkich”, ukrytym w kawałku chleba. W Karmelu w Lisieux. Po prawej stronie mieć Św. Teresę. Co prawda w nawie bocznej, ale… może podczas ziemskiego życia, gdy przychodziła do klasztoru, siadywała właśnie w „mojej” ławce? I gdyby nie czas, to faktycznie siedziałyśmy obok siebie. Ach, jak dobrze było tak trwać przed Panem razem z Terenią!
Muzeum Św. Teresy
Do muzeum można przejść z klasztoru (łącznikiem z kaplicą) albo głównym wejściem od ulicy. Zostało genialnie zorganizowane, podzielone na działy, z mnóstwem cudownych eksponatów. Wykorzystano także techniki multimedialne. Na jednej ze ścian oraz na monitorach – na okrągło odtwarzane są filmy ukazujące życie Sióstr, wnętrze klauzury wraz z celą Św. Tereni oraz ogrodu klasztornego, w tym także ciekawe ujęcia z drona, który zagląda przez okno do pokoju naszej Świętej (część z tych pięknych obrazów dostępna jest na stronie internetowej klasztoru w Lisieux). W tle słychać śpiewy Sióstr. Starannie wykonana makieta klasztoru z czasów Św. Tereni wraz z opisami poczynionych zmian – umożliwia ogarnięcie całości budowli z lotu ptaka.
Spośród wszystkich pamiątek – największe wrażenie zrobiły na mnie buty Św. Teresy, a także Jej habit. Jakby stała tuż obok, na wyciągnięcie ręki. Ponadto zapadł mi w pamięć przepięknie wyhaftowany i pomalowany przez Nią ornat z kwiatami, z których każdy był symbolem któregoś z członków Jej ukochanej rodziny.
Dom rodzinny Św. Teresy
Buissonnets zlokalizowane jest kilkanaście minut marszu od klasztoru. Pierwszym moim doznaniem było zaskoczenie, że wszystko w domu Św. Tereni jest … jakieś takie małe. Podczas czytania barwnych opisów w Rękopisach, wyobrażałam sobie, że dom, a przede wszystkim pomieszczenia i schody są dużo większe. Podczas gdy w rzeczywistości schody są tak wąskie, że dorosłym osobom niezbyt wygodnie się nimi porusza. Myślę, że przyczyny można upatrywać w fakcie, że Terenia opisując swoje wspomnienia – pisała je z perspektywy dziecka i tą swoją miarę oddała wiernie w Rękopisach. Po prostu dzieci widzą wszystko jako większe, bo same są mniejsze.
Na parterze zwiedziłam kuchnię i jadalnię, na piętrze – wspólny pokój Tereni z Jej o 4 lata starszą siostrą – Celiną (z zabawkami i dziecięcymi sukienkami), a także pokój ojca Św. Teresy – Ludwika Martin. Reszta izb była niedostępna. Obecnie w posiadłości trwa remont i jest zamknięta dla zwiedzających. Mam ogromną nadzieję, że po jego zakończeniu będzie można zobaczyć wszystkie pomieszczenia. Najbardziej intryguje mnie belweder na poddaszu, czyli jakby osobista pustelnia Św. Ludwika oraz pokój Leonii, szczególnie mi bliskiej „kłopotliwej” siostry Św. Teresy (której proces beatyfikacyjny jest w trakcie).
W każdym pomieszczeniu zamontowano system nagłaśniający, w którym słychać objaśnienia odtwarzane z nagrań. Można poprosić przy wejściu o wersję polskojęzyczną. Moim zdaniem warto przejść cały cykl więcej niż raz – ułatwia to przywoływanie w pamięci konkretnych scen z życia rodziny Martin. W pokoju najstarszych sióstr przyglądnęłam się z bliska figurze Matki Bożej Zwycięskiej, której uśmiech uzdrowił 10-letnią Terenię z ciężkiej choroby (od tego czasu jest określana Matką Bożą Uśmiechu). Co prawda w Buissonnets jest tylko kopia, a oryginał znajduje się w kaplicy Karmelu, nad Relikwiarzem Św. Tereni, ale figura jest naprawdę piękna (szkoda, że u nas – tak mało znana).
Ogród w Buissonnets – zdecydowanie moje ulubione miejsce w Lisieux, bo tu i w domu – niewiele się zmieniło od czasów Tereni. Ogród określiłabym, że jest w stylu rustykalnym – pełen barwnych i pachnących kwiatów, z wijącymi się pomiędzy nimi uroczymi ścieżkami. Ale tu też byłam pewna, że będzie większy. Z ciekawostek – jest oryginalna klatka, w której Św. Teresa trzymała ranne i chore ptaki, którym udzielała pomocy (klatka okazała się być dla odmiany o wiele większa niż się spodziewałam). W czasie mojej wizyty mieszkały w niej dwa białe gołębie: Spiritus i Sanctus (tłum. z łac.: Duch i Święty), podarowane przez Papieża Franciszka. Oczywiście zauroczyłam się niesamowitą, pełną ekspresji figurą 15-letniej Tereni i jej ojca, siedzących na ławce, naturalnych rozmiarów, z białego kamienia – którzy jakby zastygli w momencie, gdy nasza Święta zwierza się swojemu ukochanemu tacie o pragnieniu wstąpienia do Karmelu. Spędziłam dłuższy czas – tak zwyczajnie siedząc i patrząc na te piękne postaci pełne miłości. Poddałam się miejscu – ciszy, śpiewowi ptaków, zapachom, promykom jesiennego słońca na mojej twarzy. Zamknęłam oczy i starałam się otworzyć oczy duszy…
Zatrzymując się w ogrodzie Buissonnets – naprawdę nietrudno o poczucie znalezienia się poza czasem… o niesamowite wrażenie, że jeśli się człowiek obejrzy wystarczająco szybko, to zobaczy Terenię, która… bawi się ze swoim psem oraz usłyszy jej dziecięcy śmiech i radosne szczekanie Toma (który nawiasem mówiąc – ma swoje miejsce na Relikwiarzu Św. Ludwika i Zelii w Bazylice oraz w spisie biografii ważnych osób z otoczenia Św. Teresy w archiwum klasztoru w Lisieux).
Katedra Św. Piotra
Mniej więcej w połowie drogi z Buissonnets do Karmelu – warto zajrzeć do kościóła parafialnego Św. Teresy. Klejnot normandzkiej sztuki gotyckiej. Tu 7-letnia Terenia przeżyła swoją pierwszą Spowiedź – zachowano konfesjonał z Jej podobizną. Dla zwiedzających wyeksponowano też kaplicę rodziny Martin, którą wynajął Św. Ludwik – aby razem ze wszystkimi córkami uczestniczyć w niej w niedzielnych Eucharystiach. Jest też piękny ołtarz ufundowany przez ojca Św. Teresy.
Cdn.
Monika
















